Data: 29.10.06 01:13, Autor: Michał Magielski
Mocne lanie pod Wawelem: Wisła Can-Pack Kraków - ŁKS Siemens AGD Łódź 99:54 (relacja)
Mecz, który wielu uważało za hit tej kolejki Ford Germaz Ekstraklasy, okazał się jednostronnym widowiskiem. Wisła Can-Pack Kraków już w pierwszej kwarcie przesądziła o losach spotkaniach z zespołem ŁKS-u Siemens AGD Łódź.
Gdy w trzeciej minucie meczu było 9:6 dla gospodarzy, trener Mirosław Trześniewski nie spodziewał się, że jego podopieczne kilka chwil później poniosą klęskę. Trener łodzianek pokrzykiwał: - Musimy szybko wracać do obrony i szczelnie kryć strefą! Na niewiele jednak zdały się te uwagi. W szóstej minucie było już 19:8 dla Wisły, a w siódmej 26:10 (po akcji 2+1 w wykonaniu Dominique Canty). Po dziewięciu minutach gry różnica wynosiła już 20 punktów - 30:10. Taki przebieg spotkania zaskoczył nie tylko kibiców, ale i same zawodniczki. Wisła znakomicie grała w obronie, a za szybkimi atakami mistrzyń Polski nie nadążały zawodniczki ŁKS-u. Ponadto łódzka obrona była dziurawa niczym szwajcarski ser, co przełożyło się na wynik. Po pierwszej odsłonie gry 34:15.
Przewaga krakowianek wciąż wzrastała. Po rzutach wolnych Daliborki Vilipić było już 39:15. Kilka chwil później na świetlnej tablicy widniał wynik 48:19 dla Wisły Can-Pack Kraków. Krakowscy kibice wspierali nie tylko swoją drużynę, ale także dwie zawodniczki ŁKS-u - Magdalenę Skorek i Agnieszkę Wilk. Obie są dobrze znane pod Wawelem, gdyż ostatnio występowały w barwach "Białej Gwiazdy". W szesnastej minucie meczu różnica wyniosła już 30 punktów - po ładnej akcji Doroty Gburczyk. - To wygląda jak jakiś kabareton... - mówił do swoich zawodniczek Trześniewski, który nie mógł uwierzyć w to co działo się na parkiecie. Drugą kwartę wiślaczki wygrały 23:10, a do przerwy prowadziły już 57:25.
Trzecią kwartę w piękny sposób rozpoczęli kibice Wisły, organizując na trybunach oprawę z folii w barwach klubowych. Do atmosfery dostosowały się koszykarki, które rozpoczęły tę część gry ośmioma punktami z rzędu. Potem na boisku pojawiły się rezerwowe zawodniczki, a gra straciła szybkie tempo. Mimo że w barwach Wisły na boisku przebywały zawodniczki uznawane za rezerwowe, to nie ucierpiał jednak na tym wynik meczu. Krakowianki prowadzone przez Edytę Błaszczak i Karolinę Zając wygrały trzecią kwartę 18:11. Ogółem było już 75.36. A kibice prosili swoje ulubienice o sto punktów...
Jak się potem okazało zabrakło bardzo niewiele, bo zaledwie jednego punktu. W 32. minucie krakowianki prowadziły 81:38, a w 34. już 85:40. W grze wiślaczek pojawiło się sporo fantazji, niekonwencjonalnymi zagraniami popisywały się Jelena Skerović i Dominique Canty. Gdy w 37. minucie Wisła miała na koncie 94 punkty, wszyscy zgromadzeni w hali przy Reymonta liczyli na "setkę". Skończyło się na 99 punktach, przy 54 ŁKS-u.
Po tym meczu można stwierdzić, że miało być inaczej, a wyszło jak zwykle. Wisła rozbijając Łódzki Klub Sportowy pokazała, że nie ma sobie równych w polskiej lidze. Krakowianki grają coraz lepiej i aż "strach" pomyśleć, co będzie za kilka tygodni, gdy drużyna Elmedina Omanicia rozkręci się na dobre. Po raz kolejny wiślaczki zabiegały na boisku swoje rywalki. W ŁKS-ie widoczny był brak wartościowych zmienniczek.
Wisłę w najbliższą środę czeka inauguracja rozgrywek w Eurolidze. "Biała Gwiazda" pojedzie na Węgry, by zmierzyć się z tamtejszym Sopronem.
Wisła Can-Pack Kraków - ŁKS Siemens AGD Łódź 99:54
Kwarty:
(34:15, 23:10, 18:11, 24:18 )
Punkty:
Wisła: Dominique Canty 21 (2x3), Elżbieta Trześniewska 16, Jelena Skerović 14 (4), Daliborka Vilipic 14, Anna De Forge 9 (1), Dorota Gburczyk 9 (1), Liad Suez-Karni 8, Anna Wielebnowska 4, Edyta Błaszczak 2, Agnieszka Fikiel 2, Gawor 0, Zając 0.
ŁKS: Dorota Piątkowska 13 (1), Birute Dominauskaite 12 (2), Sylwia Wlaźlak 9 (1), Katarzyna Kenig 6, Magdalena Skorek 6, Magdalena Włodarska 4 (1), Agnieszka Wilk 4 (1).
www.sportowefakty.pl