13 kolejka: Włókniarz Pabianice- Lotos Gdynia 57-64
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
- ziutek_pabianice
- Kadet
- Posty: 1714
- Rejestracja: 02 kwietnia 2006, 13:19
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
- BasketFan
- Kadet
- Posty: 1166
- Rejestracja: 24 kwietnia 2005, 12:57
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
Jezu, no i co tu napisać...
Wszystko szło nieźle do czwartej kwarty. Lotos był do pokonania jak nigdy wcześniej, ale brakło...
No właśnie czego
Sądzę, że znowu sił, bo zaangażowania naszym dziewczynom i ambicji odmówić nie można
W czwartej kwarcie Lotos zagrał agresywniej w obronie i wtedy zaczęły się kłopoty
.
Brak sił rzutował na skuteczność w końcówce, tak ważnej, bo decydującej o zwycięstwie.
Niestety po raz kolejny zawiodła amerykanka Hardy. Nieskuteczna w ataku i nadal słaba w obronie.
Za to poprawnie jak na pierwszy występ zaprezentowała się Senegalka Traore.
Silna, mająca pojęcie o grze. Będzie z niej pożytek-tak sądzę.
Pałka może słabiej w ataku, mało rzucała, ale za to zrobiła ogromną robotę w obronie
To odbierało jej siły. W trzeciej kwarcie wyłączyła praktycznie Kobryń
Pozostałe dziewczyny porawnie, bez jakichś większych wtop, ale to niestety nie starczyło.
W ostatnich sekundach nawat Herkt załapał faul techniczny za rzucenie butelką na parkiet.
Sądzę, że wkurzył się na zawodniczki, gdyż te nie potrafiły taktycznie sfaulować gdynianki po stracie piłki w ostatnich sekundach i pozwoliły na rozgrywanie piłki zamiast przerwać natychmiast akcję.
No cóż, trzeba walczyć dalej, choć za tydzień wyjazd do Krakowa, a tam będzie super ciężko
Choć to będzie pojedynek Dawida z Goliatem, ale nic nie jest niemożliwe
Nadzieja umiera ostatnia

Wszystko szło nieźle do czwartej kwarty. Lotos był do pokonania jak nigdy wcześniej, ale brakło...
No właśnie czego
Sądzę, że znowu sił, bo zaangażowania naszym dziewczynom i ambicji odmówić nie można
W czwartej kwarcie Lotos zagrał agresywniej w obronie i wtedy zaczęły się kłopoty
Brak sił rzutował na skuteczność w końcówce, tak ważnej, bo decydującej o zwycięstwie.
Niestety po raz kolejny zawiodła amerykanka Hardy. Nieskuteczna w ataku i nadal słaba w obronie.
Za to poprawnie jak na pierwszy występ zaprezentowała się Senegalka Traore.
Pałka może słabiej w ataku, mało rzucała, ale za to zrobiła ogromną robotę w obronie
Pozostałe dziewczyny porawnie, bez jakichś większych wtop, ale to niestety nie starczyło.
W ostatnich sekundach nawat Herkt załapał faul techniczny za rzucenie butelką na parkiet.
Sądzę, że wkurzył się na zawodniczki, gdyż te nie potrafiły taktycznie sfaulować gdynianki po stracie piłki w ostatnich sekundach i pozwoliły na rozgrywanie piłki zamiast przerwać natychmiast akcję.
No cóż, trzeba walczyć dalej, choć za tydzień wyjazd do Krakowa, a tam będzie super ciężko
Choć to będzie pojedynek Dawida z Goliatem, ale nic nie jest niemożliwe
Nadzieja umiera ostatnia
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyn
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyn
- ziutek_pabianice
- Kadet
- Posty: 1714
- Rejestracja: 02 kwietnia 2006, 13:19
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
- Belfer
- Żak
- Posty: 420
- Rejestracja: 27 kwietnia 2005, 14:03
- Lokalizacja: blisko coraz bliżej, przedmieścia
Co mogę napisać wracając właśnie z Henriksa, przez 3 kwarty mecz był dla Nas, gdynia nie mogła podskoczyc, chyba że Nasze zrobiły jakiś błąd, sędziowanie bardzo dobre. Ale ostatnie 3 - 4 minuty, to mam pytanie do tych pop.......ych k...sów z gwizdkiem co oni robili (i mogę dostać ostrzeżenie czy coś w tym stylu). Herkt bez powodu nie rzuciłby butelką na parkiet, dam głowę że celował w sędziego. ostatnie 2 minuty to parodia, k...wa co oni robili, faul z kosmosu, potem techniczy i zrobiło się 7 punktów.
Jestem w miarę człowiekiem spokojnym ale muszę to napisać POLSCY SęDZIOWIE TO K...Y SPRZEDAWCZYKOWIE.
PS: Po meczu była chyba jakaś gonitwa za śledziami, ale z tego co słyszałem sp......lili ostro i pojawiła się spora ekipa w niebieskich mundurkach.
Co do dopingu, to mówiąc kulturalnie mogą Nas w .... pocałować, klapeczki i hasło lotos, gratuluję inteligencji, domowe przedszkole.
Szkoda naprawdę szkoda, ale jak mówił MARSZAłEK PIłSUDSKI - KTO NIE UMIE PRZETRWAć KLęSKI TEN NIE JEST WART ZWYCIęSTWA
I jeszcze jedna rzecz, ta panienka z Senegalu, jak mówili starzy rasiści na sektorze - Nasza bambuska, zagrała bardzo dobrze, badzo...
edit:simon
Jestem w miarę człowiekiem spokojnym ale muszę to napisać POLSCY SęDZIOWIE TO K...Y SPRZEDAWCZYKOWIE.
PS: Po meczu była chyba jakaś gonitwa za śledziami, ale z tego co słyszałem sp......lili ostro i pojawiła się spora ekipa w niebieskich mundurkach.
Co do dopingu, to mówiąc kulturalnie mogą Nas w .... pocałować, klapeczki i hasło lotos, gratuluję inteligencji, domowe przedszkole.
Szkoda naprawdę szkoda, ale jak mówił MARSZAłEK PIłSUDSKI - KTO NIE UMIE PRZETRWAć KLęSKI TEN NIE JEST WART ZWYCIęSTWA
I jeszcze jedna rzecz, ta panienka z Senegalu, jak mówili starzy rasiści na sektorze - Nasza bambuska, zagrała bardzo dobrze, badzo...
edit:simon
"...moja wiara to wszystko co mam... WŁÓKNIARZ..."
O bracia wilcy! Brońcie się nim wszyscy wyginiecie!
...NARODOWE SIŁY ZBROJNE...
Kosovo je Srbija
Wileńszczyzna = Polska
O bracia wilcy! Brońcie się nim wszyscy wyginiecie!
...NARODOWE SIŁY ZBROJNE...
Kosovo je Srbija
Wileńszczyzna = Polska
-
Gość
Inteligencji to trzeba pogratulować ale pseudokibicom Polfy...sorry Włokniarza hehehehe "Lotos Gdynia k... świnia" i mnóstwo fucków. Wypadliście bosko....wstyd i obciach...żal mi naszych dziewczyn , że muszą się za Was wstydzić...to jest dopiero domowe przedszkole!!!! ale nic dziwnego skoro patrzac na ten sektor widzi sie bande gimnazjalistów z łysym pijanym wodzem na czele hehehehe
-
Gość
I co, pewnie teraz lyso troche lotosiakom, którzy chcieli LaTanye odeslac do domu
Zagrala lepiej od Lennox, a 20 punktow w pare godzin po przylocie z Ameryki naprawde budzi respekt
Z drugiej strony za bardzo ja chwalic nie nalezy, popelnila az 6 strat i miala slaba skutecznosc, ale i tak byla najlepsza 
- BasketFan
- Kadet
- Posty: 1166
- Rejestracja: 24 kwietnia 2005, 12:57
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
Anonymous pisze:Inteligencji to trzeba pogratulować ale pseudokibicom Polfy...sorry Włokniarza hehehehe "Lotos Gdynia k... świnia" i mnóstwo fucków. Wypadliście bosko....wstyd i obciach...żal mi naszych dziewczyn , że muszą się za Was wstydzić...to jest dopiero domowe przedszkole!!!! ale nic dziwnego skoro patrzac na ten sektor widzi sie bande gimnazjalistów z łysym pijanym wodzem na czele hehehehe
Średnio wyszukana Gdyńska prowokacja
Ciekawe, które to koszykarki powiedziały ci, że się za nas wstydzą
Ten wpis jest argumentem "za", aby nie dopuszczeć do głosu na forum osób niezarejestrowanych, tak jak to robi np , np...
Lotos Gdynia
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyn
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyn
- hellraiser
- Junior
- Posty: 2479
- Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04
Szkoda że wygraliśmy ale cóż.
Cytując jesnego z prowokatorów z innego meczu "Odra slaba jest jak dupa weza " moge stwierdzić że spotkały się oba zepoły " slabe jak dupa węża".powiem więcej oba zepoły są pośmiewiskiem kibiców jeżeli chodzi o budowanie składu na ten sezon
Jako że nie grała Whitmore domyślam się że z niej zrezygnowaliśmy.Coż komedia w Lotosie trwa dalej.Niektórzy płaczą na sędziów.No cóz sędziowie nie mają serca choć raz by pomogli Polfie a nie zawsze Lotosowi.Choć raz na 5 lat.
Naprawde chciałem abyśmy dostali w dupe 20 bo być może.Może ktos by się obudził wnaszym klubie.A tak gramy padakie przez cały sezon wygrywamy aż do meczu z Wisła a tam dwudziestoma w plecy ,a wtedy będzie za poźno.
Ni sądze aby ten meczy był czymś optymistycznym dla Polfy.Czemu miałby być :
-bo toczyła wyrównaną walkę z Lotosem.W zeszłej rundzie też i możnabyło wyczytać teksty typu "jak tak będziemy grać w innych meczach to zaczadzimy".No i wkolejnych meczach rzeczywiście czadzili...
-bo prawie wygrała.Prawie zwycięstwa to znak rozpoznawczy Polfy w tym sezonie.
A co do Lotosu.Jeżeli rzeczywiście Whitmore odejdzie,nie znajdziemy b.dobrych europejskich zastępczyn dla Anderson,Veselovwki czy Ruchiny.Nie znajdziemy rozgrywającej....Coś dużo tych warunków.
Na dzisiaj Wisła może już świętować mistrza.
A u nas :
-nie ma pomysłu
-nie ma mistrza
-nie ma Euroligi
-nie ma niczego
KONCEPCJA KONONOWICZA W GDYNI NADAL NA TOPIE
Cytując jesnego z prowokatorów z innego meczu "Odra slaba jest jak dupa weza " moge stwierdzić że spotkały się oba zepoły " slabe jak dupa węża".powiem więcej oba zepoły są pośmiewiskiem kibiców jeżeli chodzi o budowanie składu na ten sezon
Jako że nie grała Whitmore domyślam się że z niej zrezygnowaliśmy.Coż komedia w Lotosie trwa dalej.Niektórzy płaczą na sędziów.No cóz sędziowie nie mają serca choć raz by pomogli Polfie a nie zawsze Lotosowi.Choć raz na 5 lat.
Naprawde chciałem abyśmy dostali w dupe 20 bo być może.Może ktos by się obudził wnaszym klubie.A tak gramy padakie przez cały sezon wygrywamy aż do meczu z Wisła a tam dwudziestoma w plecy ,a wtedy będzie za poźno.
Ni sądze aby ten meczy był czymś optymistycznym dla Polfy.Czemu miałby być :
-bo toczyła wyrównaną walkę z Lotosem.W zeszłej rundzie też i możnabyło wyczytać teksty typu "jak tak będziemy grać w innych meczach to zaczadzimy".No i wkolejnych meczach rzeczywiście czadzili...
-bo prawie wygrała.Prawie zwycięstwa to znak rozpoznawczy Polfy w tym sezonie.
A co do Lotosu.Jeżeli rzeczywiście Whitmore odejdzie,nie znajdziemy b.dobrych europejskich zastępczyn dla Anderson,Veselovwki czy Ruchiny.Nie znajdziemy rozgrywającej....Coś dużo tych warunków.
Na dzisiaj Wisła może już świętować mistrza.
A u nas :
-nie ma pomysłu
-nie ma mistrza
-nie ma Euroligi
-nie ma niczego
KONCEPCJA KONONOWICZA W GDYNI NADAL NA TOPIE

- BasketFan
- Kadet
- Posty: 1166
- Rejestracja: 24 kwietnia 2005, 12:57
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
Pecha Polfy ciąg dalszy
2007-01-06 19:35
Pech nie opuszcza koszykarek Polfy Pabianice. Podopieczne Tomasza Herkta bardzo długo prowadziły i były stroną dyktującą warunki w spotkaniu z Lotosem Gdynia. Ostatnią kwartę podopieczne Krzysztofa Koziorowicza wygrały 20:7 i triumfowały w całym meczu 64:57. W Lotosie udanie zadebiutowała Betty Lennox, a w Polfie Aya Traore z Senegalu.
Pierwsze punkty w meczu padły po 2,5 minutach gry. Piątą akcję Lotosu Gdynia wykorzystała Ewelina Kobryn. Odpowiedziała Agnieszka Pałka i rozpoczęła się walka kosz za kosz. Dopiero punkty Alicji Perlińskiej, Renaty Piestrzyńskiej i cztery osobiste tej pierwszej wyprowadziły Polfę na 15:8 po 7. minutach gry. Przed końcem kwarty dwa osobiste dołożyła jeszcze Beata Krupska-Tyszkiewicz, a Lotos za sprawą LaTanya’i White i Merike Anderson zbliżył się na cztery oczka – 17:13.
Drugą kwartę otworzyła Aya Traore. Cztery punkty Senegalki i miejscowe odskoczyły na 21:13 – po 3. minutach gry. Gdynianki nie dawały za wygraną i systematycznie podganiały rywalki. Gdy jednak zbliżały się na 2-3 punkty, gospodynie przeprowadzały dwie skuteczne akcje i znów ich przewaga wzrastała do 6-7 punktów. Pierwszą celną „trójkę” dla Pabianic zdobyła Traore i na 2. minuty przed przerwą Polfa prowadziła 34:27. Końcówka kwarty należała do Lotosu. Dobra postawa White podciągnęła gdyński zespół, który tracił „tylko” dwa oczka do rywalek – 36:34.
Zmiana stron - zmiana gry. Teraz to przyjezdne dyktowały warunki i lepiej radziły sobie na parkiecie. Punkty Eweliny Kobryn, White, Magdaleny Leciejewskiej i ponownie Kobryn dały wynik 36:42 po 3. minutach gry w tej części meczu. Pierwsze punkty dla Polfy Pabianice w tej kwarcie zdobyła Emilia Lamparska. Akcja 2+1 w 24. minucie meczu (39:42) obudziła miejscowe, które wydawało się straciły impet z I połowy. Nic bardziej mylnego. Niesione żywiołowym dopingiem swych kibiców pabianiczanki przystąpiły do kontrataku. Kolejne punkty Lamparskiej i Piestrzyńskiej wyprowadziły gospodynie na trzypunktową przewagę – 45:42 na 3. minuty przed końcem III odsłony pojedynku. Rozpędzone pabianiczanki nie zwalniały tempa. Punktowały do końca, a rzut Tatiany Troiny uznać można chwilą oddechu dla miejscowych. Po 30. minutach gry na tablicy było 50:44.
Pierwsze osiem minut tej kwarty to mecz pabianiczanki kontra White. Tylko dzięki jej punktom Lotos nie odstawał od miejscowych. Zapunktowała Piestrzyńska, dwukrotnie White i było 53:49 w połowie kwarty. Osobisty Traore, kosz White, punkty Traore i ponownie gdyńskiej Amerykanki i na 2,5 minuty przed końcem meczu gospodynie prowadziły 56:53. Osobisty White i punkty Leciejewskiej doprowadziły do pierwszego remisu – po 56 na 1,2 przed końcem. Kto mógł przypuszczać, że w najważniejszym momencie pabianiczankom – tak jak w całym sezonie – zabraknie znowu szczęścia? Chyba tylko grupa kibiców z Gdyni na to liczyła. Natomiast fani zespołu lokalnego ani na chwilę nie ustawali w dopingu, widząc w tym napęd dla swej drużyny. Ten napęd jednak zaciął się w końcówce IV kwarty. Pabianiczanki mijały się z koszem średnio w co drugiej swej akcji. Lepszą skuteczność miały za to przyjezdne. Punkty zdobyła Kobryn, poprawiła Betty Lennox i Lotos na 20. sekund przed końcem spotkania prowadził 57:60. Pabianiczanki musiały rzucać za 3. Podjęła się tego Krupska-Tyszkiewicz, kapitan zespołu, ale nie dość, że nie trafiła to jeszcze została faulowana, czego nie odgwizdał sędzia. Swą bezradność i złość wyładował na butelce trener pabianiczanek, Tomasz Herkt. Został za to ukarany przewinieniem technicznym, a gdynianka Lennox wykorzystała dwa rzuty osobiste oraz kolejne dwa za faul na niej. Jeszcze piłkę z boku miał Lotos, ale zawodniczki nawet nie starały się przedrzeć do kosza, a i podłamane pabianiczanki nie bardzo garnęły się do obrony.
Drużyna Polfy Pabianice może mówić o niesamowitym wręcz pechu, który nie opuszcza jej od samego początku. Większość swych meczy pabianiczanki przegrywały w końcówkach, po dobrej grze, ambitnej walce i zaangażowaniu. Niestety, rok 2007 zaczął się podobnie, ale oby to były miłego złe początki.
źródło:plkk
2007-01-06 19:35
Pech nie opuszcza koszykarek Polfy Pabianice. Podopieczne Tomasza Herkta bardzo długo prowadziły i były stroną dyktującą warunki w spotkaniu z Lotosem Gdynia. Ostatnią kwartę podopieczne Krzysztofa Koziorowicza wygrały 20:7 i triumfowały w całym meczu 64:57. W Lotosie udanie zadebiutowała Betty Lennox, a w Polfie Aya Traore z Senegalu.
Pierwsze punkty w meczu padły po 2,5 minutach gry. Piątą akcję Lotosu Gdynia wykorzystała Ewelina Kobryn. Odpowiedziała Agnieszka Pałka i rozpoczęła się walka kosz za kosz. Dopiero punkty Alicji Perlińskiej, Renaty Piestrzyńskiej i cztery osobiste tej pierwszej wyprowadziły Polfę na 15:8 po 7. minutach gry. Przed końcem kwarty dwa osobiste dołożyła jeszcze Beata Krupska-Tyszkiewicz, a Lotos za sprawą LaTanya’i White i Merike Anderson zbliżył się na cztery oczka – 17:13.
Drugą kwartę otworzyła Aya Traore. Cztery punkty Senegalki i miejscowe odskoczyły na 21:13 – po 3. minutach gry. Gdynianki nie dawały za wygraną i systematycznie podganiały rywalki. Gdy jednak zbliżały się na 2-3 punkty, gospodynie przeprowadzały dwie skuteczne akcje i znów ich przewaga wzrastała do 6-7 punktów. Pierwszą celną „trójkę” dla Pabianic zdobyła Traore i na 2. minuty przed przerwą Polfa prowadziła 34:27. Końcówka kwarty należała do Lotosu. Dobra postawa White podciągnęła gdyński zespół, który tracił „tylko” dwa oczka do rywalek – 36:34.
Zmiana stron - zmiana gry. Teraz to przyjezdne dyktowały warunki i lepiej radziły sobie na parkiecie. Punkty Eweliny Kobryn, White, Magdaleny Leciejewskiej i ponownie Kobryn dały wynik 36:42 po 3. minutach gry w tej części meczu. Pierwsze punkty dla Polfy Pabianice w tej kwarcie zdobyła Emilia Lamparska. Akcja 2+1 w 24. minucie meczu (39:42) obudziła miejscowe, które wydawało się straciły impet z I połowy. Nic bardziej mylnego. Niesione żywiołowym dopingiem swych kibiców pabianiczanki przystąpiły do kontrataku. Kolejne punkty Lamparskiej i Piestrzyńskiej wyprowadziły gospodynie na trzypunktową przewagę – 45:42 na 3. minuty przed końcem III odsłony pojedynku. Rozpędzone pabianiczanki nie zwalniały tempa. Punktowały do końca, a rzut Tatiany Troiny uznać można chwilą oddechu dla miejscowych. Po 30. minutach gry na tablicy było 50:44.
Pierwsze osiem minut tej kwarty to mecz pabianiczanki kontra White. Tylko dzięki jej punktom Lotos nie odstawał od miejscowych. Zapunktowała Piestrzyńska, dwukrotnie White i było 53:49 w połowie kwarty. Osobisty Traore, kosz White, punkty Traore i ponownie gdyńskiej Amerykanki i na 2,5 minuty przed końcem meczu gospodynie prowadziły 56:53. Osobisty White i punkty Leciejewskiej doprowadziły do pierwszego remisu – po 56 na 1,2 przed końcem. Kto mógł przypuszczać, że w najważniejszym momencie pabianiczankom – tak jak w całym sezonie – zabraknie znowu szczęścia? Chyba tylko grupa kibiców z Gdyni na to liczyła. Natomiast fani zespołu lokalnego ani na chwilę nie ustawali w dopingu, widząc w tym napęd dla swej drużyny. Ten napęd jednak zaciął się w końcówce IV kwarty. Pabianiczanki mijały się z koszem średnio w co drugiej swej akcji. Lepszą skuteczność miały za to przyjezdne. Punkty zdobyła Kobryn, poprawiła Betty Lennox i Lotos na 20. sekund przed końcem spotkania prowadził 57:60. Pabianiczanki musiały rzucać za 3. Podjęła się tego Krupska-Tyszkiewicz, kapitan zespołu, ale nie dość, że nie trafiła to jeszcze została faulowana, czego nie odgwizdał sędzia. Swą bezradność i złość wyładował na butelce trener pabianiczanek, Tomasz Herkt. Został za to ukarany przewinieniem technicznym, a gdynianka Lennox wykorzystała dwa rzuty osobiste oraz kolejne dwa za faul na niej. Jeszcze piłkę z boku miał Lotos, ale zawodniczki nawet nie starały się przedrzeć do kosza, a i podłamane pabianiczanki nie bardzo garnęły się do obrony.
Drużyna Polfy Pabianice może mówić o niesamowitym wręcz pechu, który nie opuszcza jej od samego początku. Większość swych meczy pabianiczanki przegrywały w końcówkach, po dobrej grze, ambitnej walce i zaangażowaniu. Niestety, rok 2007 zaczął się podobnie, ale oby to były miłego złe początki.
źródło:plkk
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyn
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyn
- BasketFan
- Kadet
- Posty: 1166
- Rejestracja: 24 kwietnia 2005, 12:57
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
Na konferencji powiedzieli:
Krzysztof Koziorowicz (Lotos Gdynia): Ten mecz miał różne oblicza. Stanęliśmy w pewnym momencie, co wykorzystały pabianiczanki. Jednak dziewczyny zagrały z determinacją, choć nie ukrywam, że i szczęście nam sprzyjało. Mecz może do ładnych nie należał, bo wiadomo że po dłuższej przerwie trudno od razu mieć świetną formę i grać na wysokim procencie.
Tomasz Herkt (Polfa Pabianice): W naszym wykonaniu to jeden z lepszych meczy w tym sezonie. Mecz wyrównany, a zadecydowała siła podkoszowa Lotosu. 36 zbiórek do 24 naszych mówi samo za siebie. Poza tym, nie da się wygrać, kiedy nie wykorzystuje się czystych pozycji lub z takich nie trafia. Jest to kolejna nasza honorowa porażka, ale mam już dość honorowych przegranych, chciałbym choć jedno brzydkie zwycięstwo.
ag, wed
źródło:plkk
Krzysztof Koziorowicz (Lotos Gdynia): Ten mecz miał różne oblicza. Stanęliśmy w pewnym momencie, co wykorzystały pabianiczanki. Jednak dziewczyny zagrały z determinacją, choć nie ukrywam, że i szczęście nam sprzyjało. Mecz może do ładnych nie należał, bo wiadomo że po dłuższej przerwie trudno od razu mieć świetną formę i grać na wysokim procencie.
Tomasz Herkt (Polfa Pabianice): W naszym wykonaniu to jeden z lepszych meczy w tym sezonie. Mecz wyrównany, a zadecydowała siła podkoszowa Lotosu. 36 zbiórek do 24 naszych mówi samo za siebie. Poza tym, nie da się wygrać, kiedy nie wykorzystuje się czystych pozycji lub z takich nie trafia. Jest to kolejna nasza honorowa porażka, ale mam już dość honorowych przegranych, chciałbym choć jedno brzydkie zwycięstwo.
ag, wed
źródło:plkk
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyn
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyn
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości




