Seba pisze:Przypomnę tylko, że pokolenie mistrzyń Europy nie wyszło z SMSu... więc jednak był wcześniej sposób na koszykarską edukację.
Napisałem wcześniej,że SMS to nie jest dla mnie jedynym słusznym pomysłem,ale w obecnej sytuacji nie najgorszym ,a można oieść takie wrażenie czytając niektóre wypowiedzi.Jak wtedy był znany złoty środek to dlaczego nie przyczynił się do wychowania kolejnego ,choć częściowo
tak zdolnego pokolenia przez 8 lat po tym sukcesie....chyba nie z powodu istnienia SMS-u ? Nie licząc tego sezonu,nie było też zalewu polskich parkietów przez koszykarki zagraniczne.
Seba pisze:Mówisz, że trudniej się przebić do składów... wiesz, pamiętam, jak trudno było kiedyś za Herkta na przykład bardzo zdolnej Karolinie Janydze. Wcale tak wiele się nie zmieniło... poza tym, że wtedy tych atakujących, młodych-zdolnych było więcej niż teraz. Ale to też tylko fakt, a nie rozwiązanie... Rozwiązaniem powinno być działanie, które spowoduje, że jeśli nie można po dobroci (wola trenerów), to trzeba zmusić! Przykład żużlowców, który podał Simon jest tu znamienny. Nie wiem, czy pamiętasz - Polska przez długie lata była tylko średniakiem w tym sporcie. Daleko nam było do Duńczyków, Anglików, Szwedów czy Amerykanów. Obowiązek startów młodzieżowców wymusił jednak na wszystkich klubach konieczność posiadania młodych zawodników o lepszych umiejętnościach niż rywale i za tym poszło szkolenie. Od dłuższego czasu nasi młodzi żużlowcy należą do najlepszych na świecie (kilka mistrzostw świata w ostatnich latach), a z czasem przełożyło się to również na "dorosły" sport.
W koszykówce mogłoby być podobnie... przecież prawdą jest, że po co Herktowi, Haberowi na przykład młode, bardzo już dobre juniorki... którym ciągle jednak brakuje... doświadczenia, obycia na parkietach e-klasy. Obecny sezon pokazuje, że tak łatwo tego nie zdobędą, bo po prostu nie grają. SMS to jak mówiłem tylko wierzchołek góry lodowej... na dodatek góry w coraz gorszym stanie. Ważniejsze jest to, by system zaczął działać sprawniej - od małych klubów, aż po wejście juniorki do składów ligowych potentatów. Przypomnę, że SMS nie bierze koszykarek z ulicy... w wieku 16-17 lat można najwyżej doszlifować jakiś diament. Właściwa obróbka już powinna nastąpić. Najwięcej do roboty mają więc same kluby... trzeba je zmusić, by ta robota zaczęła się im opłacać, by zaczęły widzieć w niej sens, a nawet konieczność!
A SMS tak, jak pisałem poprzednio, moim zdaniem powinien pełnić rolę koordynatora szkolenia w całej Polsce. W samej szkole zaś zająć się ratowaniem tych błądzących, dla których w klubach nie ma już miejsca. Może grać przy tym choćby i w Eurolidze...
Nie mam zamiaru bronić trenerów,ale czy naprawdę uważasz że oni powinni kierować się sentymentami do polskich młodych zawodniczek za cenę porażek i wyrzucenia z pracy ?
Trener każdym klubie w każdej dyscyplinie jest rozliczany z wyników i by zmienić trochę ten stan trzeba jak wspomniałeś wprowadzić obowiązek gry jednej młodej koszykarki w meczu przez 40 minut.
To jak pisałeś to szansa dla dwóch takich koszykarek.
Kwestią do dyskusji pozostaje jaki limit wiekowy ustalić dla takich zawodniczek bo jak wiadomo sportowiec w Polsce mając 24 lata jest młody ,zdolny ,dobrze się zapowiadający.....
Jeżeli chodzi o żużel to naprawdę wybitnego żużlowca wychowaliśmy w czasach gdy nie było żadnych dodatkowych wymogów ,tylko szkolenie było lepsze ,podobnie jak w przypadku koszykarek....
Model żużlowy był rzeczywiście interesujący do momentu gdy nie zaczęły obowiązywać przepisy UE....
Piszesz ,że SMS tylko doszlifowuje talenty,ale w obecnej sytuacji daje też możliwość konfrontacji z najlepszymi zawodniczkami FGE.
Niestety pozostałe kluby po za nielicznymi wyjątkami tej szansy nie dają.
Nie jest takie pewne ,że to się zmieni.
Kluczowa w całej dyskusji jest opłacalność szkolenia .
Trzeba wprowadzić taryfikator za wyszkolenie który obowiązywał by bez względu na to czy zawodniczce skończył sie kontrakt z macierzystym klubem czy nie.Muszą to jednak regulować jakieś czytelne przepisy by kluby za swoje wychowanki nie żądały tzw cen zaporowych.