Dobre samopoczucie trenera nie opuszcza....dlatego proponuje, aby zajął się pracą wyłącznie w klubie...
Rozmowa z trenerem Krzysztofem Koziorowiczem
Ten zespół ma przyszłość
• Chyba w najczarniejszych snach nie przypuszczał Pan, że włoska przygoda naszej kadry skończy się tak szybko i do tego w taki sposób?
– Na pewno. Zwłaszcza, gdy brakuje tak niewiele. Już w pierwszym meczu było wysokie prowadzenie, a potem zdarzył się ten wielki przestój. Dopiero w końcówce nasza dobra obrona dała zwycięstwo. Ze Słowacją było podobnie.
Ale tym razem sporej straty nie dało się już odrobić, mimo że w czwartej kwarcie nasz agresywny styl gry odmienił obraz meczu. Byliśmy zdecydowanie górą, ale zabrakło punktu do pełni szczęścia...
• Skąd takie problemy w trzecich kwartach?
Dwa razy w tej odsłonie rywalki praktycznie rozbiły nasz zespół...
– Dla odmiany odbijaliśmy to sobie w czwartych odsłonach, ale... Nie wiem, jak to wytłumaczyć. Na pewno nie formą fizyczną, bo końcówki były naszą domeną. Mieliśmy siły, miażdżyliśmy rywalki.
• Czego więc zabrakło do awansu?
– Przede wszystkim doświadczenia. Nasz zespół został prawie całkowicie przebudowany. To dla tych dziewczyn drugi sezon w kadrze. Bardziej doświadczona jest oczywiście Agnieszka Bibrzycka czy Gosia Dydek, ale dla innych dziewczyn to były często pierwsze tak poważne mecze w kadrze.
Często mówi się, że swoje mecze trzeba przegrać, zapłacić frycowe. Szkoda, że dla nas było to tak bolesne.
• Trzeba też wiedzieć, które mecze wygrać. Izrael w całych eliminacjach rozegrał 12 spotkań – wygrał zaledwie 5.
My mamy 9 zwycięstw, a we Włoszech nas brakuje...
– Przede wszystkim Izrael grał naprawdę fajną koszykówkę. To nie jest słaby zespół. W koszykówce kobiet geografia też się zmienia.
• Co dla naszej koszykówki kobiecej oznacza brak Polek w finałach mistrzostw Europy i igrzyskach olimpijskich?
– Nie wiem, czy mielibyśmy realne szanse na igrzyska – konkurencja na pewno byłaby ogromna. Brakuje tych finałów, bo dla tych dziewczyn byłaby to olbrzymia lekcja i kolejne wielkie doświadczenie. Tego najbardziej szkoda.
• Ma Pan zamiar nadal prowadzić kadrę?
– Ta drużyna na pewno będzie się rozwijała, będzie silniejsza i ma przyszłość. A moja osoba? Muszę to wszystko przemyśleć, na spokojnie przeanalizować.
Wiem jedno – tu nie trzeba trzęsienia ziemi, choć i mnie osobiście ta porażka bardzo dotknęła i ciężko ją przeżyłem.
Michał Lizak - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska