Przeciw byłemu szkoleniowcowi między innymi Lotosu Gdynia przemawiają problemy z motywowaniem zespołu, słaba postawa zawodniczek rezerwowych, a zdaniem osób z branży także faworyzowanie wybranych koszykarek. O tym, czy Koziorowicz nadal będzie pracował z kadrą przekonamy się pod koniec października.
Nie wiem kto wypisuje takie bzdury...zawodniczki rezerwowe (mówię całościowo) w przekroju tegorocznej kadry okazały się zdecydowanie lepsze od naszych pierwszoplanowych zawodniczek (pomijając Bibę rzecz jasna, która w najważniejszych momentach zrobiła swoje).
W każdym meczu kontrolnym jak i eliminacyjnym zaczynaliśmy od strat po pierwszych kwartach. Dalej następowały zmiany i wynik zmieniał się diametralnie....co dalej? przerwa...powrót pierwszej piątki i "słynne" trzecie kwarty. A co później? Znów zawodniczki rezerwowe i walka o zwycięstwa (w ostatnim meczu ze Słowacją po przegranej pierwszej kwarcie i zmianach w drugiej na przerwe dziewczyny schdziły z 4 pkt prowadzeniem...po przerwie znów pierwsza piątka i w efekcie mamy 16 pkt straty... czy trenerzy musieli czekać aż tak długo by dać szansę zawodniczkom z ławki?? Pytam...kto walczył i gryzł parkiet w ostatniej odsłonie...?? Rezerwowe zawodniczki prawie odrobiły stratę...podobnie było w meczu z Izraelem). Kiedy na parkiecie były ze sobą zawodniczki rezerwowe gra wyglądała zupełnie inaczej...dziewczyny grały w koszykówkę, grały ze sobą, cieszyły się grą i to było widać w każdej akcji. Przede wszystkim grał zespół...Natomiast w pierwszopiątkowym układzie wyglądało to na zasadzie "j..b w stronę kosza", kto ma piłkę ten ma "władzę". Pomijam już fakt kiedy na zgrupowaniu w Gdyni podczas meczu wewnętrznie kontrolnego druga piątka zlała pierwszą ponad 20 pkt. Co z tego, że dziewczyny z drugiej piątki na każdym kroku udowadniały, że potrafią grać w koszykówkę (nie śmiem twierdzić, że udowadniały, że są lepsze). Ale przecież trzeba znać swoje miejsce w szeregu...zwłaszcza przy takiej obsadzie kadry trenerskiej.
Więc jak czytam takie bzdury to krew mnie zlewa...niech jeden z drugim nie pierdzielą teraz o gwiazdach tylko przedstawią prawdę. Przecież mecze były nagrywane, przecież są statystyki... czy naprawdę nikt (mówię o całym sztabie szkoleniowym jak i wszystkich redaktorzynach) tego nie widział?? Czy boją się powiedzieć jak było i kto robił "czarną" robotę a kto występował jako przysłowiowe "gorące kubki"...
Osoby wypisujące takie bzdury jak i trenerzy (wychwalające w każdym sprawozdaniu tylko Bibę, Dydek i Pawlak) niech się zastanowią. Prawda jest zupełnie inna a zawodniczki, które w rzeczywistości walczą o wyniki (a na każdym kroku są pomijane...mało tego oskarżane o słabą postawę) wreszcie powiedzą dość. Zobaczymy co wtedy Panie Koziorowicz...(jak i jego ewentualny następca czy też Zarząd PZKosz).







