Lotos PKO BP Gdynia zawrócił Wisłę
Marcin Dajos2007-12-16, ostatnia aktualizacja 2007-12-16 20:55
Koszykarki Lotosu PKO BP nie dały szans mistrzowi Polski z Krakowa, pokonały Wisłę 79:52. Dzięki tej wygranej zostały samodzielnym liderem Ford Germaz Ekstraklasy
Koszykarki z Gdyni mogą być niemal pewne pozycji lidera do 8 marca 2008 roku, kiedy odbędzie się rewanż w Krakowie. Jeśli do tego czasu Lotos PKO BP spadłby ze szczytu tabeli, byłoby to sensacją (gdynianki musiałyby przegrać dwa mecze). A wszystko za sprawą dobrej gry we wczorajszym meczu. Gdynianki, po ostatniej porażce z Gambrinusem Brno w Eurolidze, wyszły na parkiet zmotywowane, w przeciwieństwie do rywalek.
- Uważałem, że przed tak ważnym meczem nie muszę motywować koszykarek. Myliłem się. Moje zawodniczki za bardzo się rozluźniły po zwycięstwie z Halcon Avendia w Eurolidze - tłumaczył swój zespół trener Wisły Tomasz Herkt.
Rozluźnienie krakowianek wykorzystały dwie byłe koszykarki Wisły - Dominique Canty oraz Chamique Holdsclaw. Amerykanki bezlitośnie ujawniły brak pomysłu na grę w defensywie Wisły, wchodząc w łatwy sposób pod kosz i zdobywając punkty. Łącznie już w pierwszej połowie rzuciły ich 24. Podczas bezradności trenera Herkta, sytuację w obronie, w trakcie czasu pod koniec pierwszej kwarty, próbowała ratować Anna DeForge. To ona dostała flamaster i tablicę do rysowania, i rysowała koleżankom, co mają grać. I ten sposób zawiódł, gdyż Lotos PKO BP zdołał oddać celny rzut w ostatniej sekundzie kwarty. - Moje zawodniczki dobrze kreowały sobie pozycje w ataku. W obronie natomiast poprawnie funkcjonowało przekazywanie i to dało efekt w postaci zwycięstwa - podsumował trener Roman Skrzecz. Do poziomu Canty i Holdsclaw dostosowała się w pierwszej połowie Katia Snytsina, a Lotos PKO BP już po pięciu minutach drugiej kwarty prowadził 32:14 i od tego momentu kontrolował wynik do końca spotkania. Z dobrej strony, w ważnym meczu, pokazała się także, trochę niedoceniana w Gdyni, Natalia Waligórska. Przez ponad osiem minut spędzonych na parkiecie poprawnie kierowała koleżankami, dorzucając do tego sześć punktów. Na ławce rezerwowych zabrakło konkurentki na jej pozycję - Dragoslavy Zakuli.
- Wszystko wskazuje na to, że pożegnamy się z tą rozgrywającą - zdradził Skrzecz.
Nieudany powrót nad morze zaliczyła Ewelina Kobryn, która raziła nieporadnością na boisku, będąc przez cały mecz cieniem samej siebie.
- Zaczęłyśmy dzisiaj wreszcie grać bardziej cierpliwie w ataku. Nie spodziewałyśmy się tak wysokiej wygranej, więc tym bardziej jesteśmy z niej zadowolone - powiedziała po meczu Magdalena Leciejewska z Lotosu.
Lotos PKO BP Gdynia 79
Wisła Can Pac Kraków 52
Kwarty: 23:13, 19:9, 16:17, 21:13.
Lotos PKO BP: Holdsclaw 22, Canty 16, Maksimović 9, Breitreiner 5 (1), Leciejewska 4 oraz Snytsina 15 (2), Waligórska 6 (1), Gulak 2.
Wisła: Fernandez 16 (1), Dupree 12, DeForge 5 (1), Skerović 2, Kobryn 2 oraz Pałka 4, Wielebnowska 4, Trafimava 3, Gajda 2, Gburczyk 2.
Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto
-----------------
- Uważałem, że przed tak ważnym meczem nie muszę motywować koszykarek. Myliłem się. Moje zawodniczki za bardzo się rozluźniły po zwycięstwie z Halcon Avendia w Eurolidze - tłumaczył swój zespół trener Wisły Tomasz Herkt.
