Do tego, że w Krakowie jest głośno, to myślę, że już Lotos przywykł
Idąc do meczu:
Skera prawie jak z Mondeville (no może mniej okazała zdobycz punktowa, ale tak dysponowanej rzutowo Skero dawno nie widzieliśmy). Kara pokazała, że wie do czego wykorzystuje się długie ręce --> 17 zbiórek budzi respekt. ADF zaczęła z wysokiego C potem trochę gorzej rzutowo, ale co miała zrobić to zrobiła, na siłę nie pchała się do rzucania, za co też jej chwała. Ewka po wejściu na parkiet się nie spaliła, dołożyła 7 zbiórek, więc ogólnie in plus. Ogólnie o nikim nie można dziś powiedzieć złego słowa, rewelacyjnie nie zagraliśmy (obrona w czwartej kwarcie wołała w wielu momentach o pomstę do nieba

), ale jak wiadomo nie liczy się styl(to nie gimnastyka artystyczna

) tylko wygrana.
W Lotosie głównie Canty trzymała wynik, bo CH nie była tą CH z meczów w Gdyni (mimo 12 ptk i 14 zbiórek), całkiem dobrze zagrała też Katia miała pozycje to trafiała, a że pod koniec nasza obrona przypominała chwilami ser szwajcarski....(chociaż po części ona przyczyniła się do naszego zwycięstwa --> zgubić piłkę sam na sam z koszem w końcówce meczu przy stracie 1 punktu do rywala), reszta bez szczególnego wyrazu dzisiaj.