przemoe pisze:Gratulacje dla Wisły. Nie mieliśmy w tym meczu nic do powiedzenia. Do przerwy to się nawet płakać nie chciało (ktoś zanotował naszą skuteczność w pierwszej połowie?). Winnicki uparcie trzymał na parkiecie Paulę a ściągał Oliwkę, która jedna coś trafiała. Nie wiem czemu i po co. Po przerwie laski ogarnęły obronę i efekty przyszły bardzo szybko. Wisła trochę się zagotowała a nam wchodziło wszystko. Aż dojechaliśmy niemal do styku i wtedy się rzut zaciął, parę banalnych layupów znowu nie wpadło i tyle nas widzieli. Faulowanie Skery nigdy dobrym pomysłem nie było.
Wynik dedykuję tym, co uważali Lecię za "zbędne ogniwo". Na ile wystarcza jedna w miarę nieprzeszkadzająca i coś trafiająca Polka pokazała dziś Gburczyk. To był element decydujący, oraz fakt, że pod koszem zostaliśmy z samotną Ivaną (którą Ewka w ataku jechała bez mydła) bez możliwości sensownej zmiany. O naszej sile przebicia pod kosz świadczą wykonywane całe 3 rzuty wolne w całym meczu. A wszystkie były z akcji 2+1, czy tak trudno było więc się trochę bardziej powbijać? Dla naszych szacunek i brawa za walkę do końca, przecież można było taktycznie jak Gorzów odpuścić przy -23 bo po co się męczyć.
Nic to, zmieniamy szyld, jedziemy dalej. Ostatnie dwa lata oddawaliśmy za Puchar mistrzostwo, może teraz machniom

PS. Endrju dziecko, nie ciesz się tak mocno bo Ci kredki z tornistra wypadną. Jakby Wisła dostawała dwudziestakiem to byś się jarał, że taka wielka Wisła z Dupree, Holdsclaw tak dostaje, nie? Żal człowieka po prostu, kompleksy, kompleksy, kompleksy...
Chyba byliśmy na innym meczu. Popatrz w statystyki. Gdzie Ty widziałeś, aby Winnicki ściągał Oli ? Dał jej odpocząć na min z kawałkiem, bo nie jest to jeszcze dziewczyna, która wytrzyma na pełnych obrotach 40minut. Oliwia Tomiałowicz 38:49 min.
Zdecydowanie najlepsza zawodniczka Lotosu w dzisiejszym spotkaniu. Co, z całym szacunkiem i uznaniem dla niej, nie świadczy o tym zespole najlepiej. Było widać brak skutecznej Tamiki. Ktoś tam pisał, że, jak widać można ograniczyć jej grę. Szkoda tylko, że to ograniczenie nie wynikało z doskonałej obrony przeciwko niej, a po prostu z jej słabego dnia i braku skuteczności.
Przez 3 kwarty nie mieliśmy nic do powiedzenia. Totalnie zero atutów. 3cia kwarta już nieco lepsza gra, ale nadal to nie to. No i pierwsze 7minut 4 kwarty. To, co się działo jest nie do opisania. Niestety, końcowe nieszczęśliwe wejścia Tamiki na kosz i można było już zejść z boiska.
Mimo wszystko brawo za walkę w ostatniej kwarcie.
Co się działo przez pierwsze 2 kwarty? Tego najstarsi górale nie wiedzą. Zero skuteczności. Zawodzi Tamika, zawodzi Alana, nie idzie Ivanie i efekt końcowy było widać.
Szkoda, że Jujce coś się stało, nie jest to ta sama zawodniczka z pierwszej połowy rozgrywek, a wyraźnie brakowało nam wysokiej. Ivana w obronie to gorzej niż porażka, Kobryń robiła z nią co chciała.
Skera, mistrzostwo. Pani profesor. Do końca trzymała nerwy na wodze i pokazała dziewczynom, jak prawidłowo rozgrywać.
Gburczyk. Każdy ją krytykował, a tu proszę. Bardzo dobra gra w obronie + 3 ważne trójki. W Wiśle praktycznie każdy kto pojawiał się na boisku, wnosił coś pożytecznego do gry.
To tyle. Pozostaje walka o mistrzostwo.
Pozdrawiam i gratuluję Wiśle, a "koledze" przemoe radzę wyluzować, przegrana nie usprawiedliwia do tego, aby móc swobodnie obrażać "opponentów".