Puchar Polski
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
co do osłabień to dla mnie
Wielebnowska = Leciejewska ze wskazaniem na Ankę...a brak Holdsclaw/ tej w formie/ to o wiele większe osłabienie niż brak u was Podrug!
Jeśli chodzi o ligę gdybyśmy mieli do dyspozycji 2 dobrą Polkę właśnie Ankę wtedy można by mówić o naszej przewadze a tak w ewentualnym finale będzie mega styk dyspozycja dnia i pewnie tradycyjne 7 meczów!
Póki co superpuchar i puchar POLSKI wygrane i to mnie bardzo raduje, za to dzięki i gratulacje naszym zawodniczkom!
cdn radości i gratulacji pod koniec kwietnia...
Wielebnowska = Leciejewska ze wskazaniem na Ankę...a brak Holdsclaw/ tej w formie/ to o wiele większe osłabienie niż brak u was Podrug!
Jeśli chodzi o ligę gdybyśmy mieli do dyspozycji 2 dobrą Polkę właśnie Ankę wtedy można by mówić o naszej przewadze a tak w ewentualnym finale będzie mega styk dyspozycja dnia i pewnie tradycyjne 7 meczów!
Póki co superpuchar i puchar POLSKI wygrane i to mnie bardzo raduje, za to dzięki i gratulacje naszym zawodniczkom!
cdn radości i gratulacji pod koniec kwietnia...
WISŁA-MISTRZ POLSKI 2008!!!
i jeszcze słówko o trenerze...tak jak ktoś już wcześniej dajmy spokój już Zapolskiemu !
Przejął zespól po Herkcie zdobył mistrza więc naturalną rzeczą było że będzie pracował nadal...
Odpadł z Sopronem ale zdobył 2 krajowe puchary a czas rozliczeń przyjdzie pod koniec kwietnia [po sezonie, gdy rozstrzygnie sie tytul mistrzowski na który mamy przecież realną szansę...ja przynajmniej tak bym zrobił!!!
Trenerem wielkim nie jest, błędy robi, ale rozliczeń dokonuje się po sezonie, tak aby nowy trener miał czas na zbudowanie zespołu!
I . !
Przejął zespól po Herkcie zdobył mistrza więc naturalną rzeczą było że będzie pracował nadal...
Odpadł z Sopronem ale zdobył 2 krajowe puchary a czas rozliczeń przyjdzie pod koniec kwietnia [po sezonie, gdy rozstrzygnie sie tytul mistrzowski na który mamy przecież realną szansę...ja przynajmniej tak bym zrobił!!!
Trenerem wielkim nie jest, błędy robi, ale rozliczeń dokonuje się po sezonie, tak aby nowy trener miał czas na zbudowanie zespołu!
I . !
WISŁA-MISTRZ POLSKI 2008!!!
Cięzko mi się zgodzić ze zdaniem, że Skera łapie oddech bez Mique. Jakoś z Sopronem nie pokazała wiele poza krakowskim meczem. Pamiętam fajnie grającą Wisłę na początku sezonu - Skera ładnie współpracowała z Amerykankami. Nieźle się to oglądało.
Dla mnie jest taki problem, że za bardzo Szamikła teraz do zespołu nie pasuje. Jeśli dobrze gra Skera, Dupree kryje Catch, Canty czy Marta robi swoje na parkiecie... to gdzie miejsce dla Mique?
Powiedzcie mi kto w ogóle krył Catch, skoro Candice grała tak krótko? Doris? Ciekawe.
Dla mnie jest taki problem, że za bardzo Szamikła teraz do zespołu nie pasuje. Jeśli dobrze gra Skera, Dupree kryje Catch, Canty czy Marta robi swoje na parkiecie... to gdzie miejsce dla Mique?
Powiedzcie mi kto w ogóle krył Catch, skoro Candice grała tak krótko? Doris? Ciekawe.
http://www.lechiarugby.pl !!
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
-
Obserwator
- Nowy na forum
- Posty: 82
- Rejestracja: 10 lipca 2008, 14:19
Koncert gry, potem nerwy, ale Puchar Polski wrócił pod Wawel
Po trzech latach Puchar Polski koszykarek powrócił do Krakowa! W sobotnim, finałowym meczu w Gdyni Wisła Can-Pack pokonała bowiem Lotos.
Wisła Can-Pack Kraków - Lotos Gdynia 72:61 (27:14, 16:8, 12:17, 17:22)
Teraz może się szczycić sześciokrotnym zdobyciem, tego trofeum - w latach 1959, 1966, 1967, 1979, 2006 i 2009. Do tego dołączyć należy Puchar PZKosz, wywalczony przez krakowianki w 1984 roku.
Od 2005 roku w finale żeńskiego Pucharu Polski "Biała Gwiazda" zmaga się z Lotosem. W 2005 roku, w Krakowie, górą były gdynianki. Rok później, w Gdyni, triumfowała Wisła. W latach 2007 (znowu Gdynia) i 2008 (Kraków) zwycięsko wychodził Lotos. W sobotę więc doszło do słodkiego rewanżu mistrzyń Polski.
Tym samym w bieżącym sezonie wiślaczki zdobyły już drugie trofeum. Przecież w Lesznie we wrześniu ub. roku, wynikiem 62:47, pokonały Lotos i to im przypadł Superpuchar Polski.
- Najwyraźniej pomógł "rachunek sumienia", jaki zespół zrobił sobie po przegranych z Sopronem
i w Lesznie - zauważył prezes Towarzystwa, Ludwik Miętta-Mikołajewicz. My dodajmy, że nerwowo zrobiło się wtedy nie tylko wśród samych zawodniczek. Oby jednak zawsze tak właśnie, po burzy, słońce wychodziło zza chmur...
Przejdźmy teraz do przebiegu sobotniego finału. W którym, w pierwszej połowie, wiślaczki zagrały chwilami wręcz koncertowo. Po pierwsze świetnie broniły - najczęściej strefowo.
Po drugie królowały pod tablicami. Po trzecie grały rozważnie w ataku pozycyjnym. Po czwarte skuteczność rzutowa (tak z półdystansu jak i z obwodu) była mocną stroną "Białej Gwiazdy". Wreszcie po piąte kapitalnie, jako rozgrywająca, poczynała sobie Skerović, której w skuteczności działań dzielnie sekundowała Gburczyk.
Po pierwszej połowie Wisła prowadziła 43:22. A kiedy w 24 min, po trafieniu Kobryn, było 49:25, wydawało się, że Lotos zostanie wręcz upokorzony i to przed własną publicznością. Przegrywał przecież różnicą 24 "oczek" i w zasadzie nic nie wskazywało, że gospodynie mogą się przebudzić.
A jednak... Najpierw dwie "trójki" z rzędu zaprezentowała Tomiałowicz, także z dystansu poprawiła Beard, "dwójkami" popisały się Catchings z Matović i przed ostatnią kwartą było 55:39 dla krakowianek.
Niby duża przewaga, ale Lotos nadal przyspieszał, a wiślaczki jakby słabły i co za tym idzie, stawały się mniej precyzyjne i skuteczne.
Na 127 sekund przed końcową syreną, po "dwójkowej" akcji Catchings, przewaga Wisły stopniała do 3 pkt - 64:61! Czyżby Puchar nie dla mistrzyń Polski?
Na szczęście, w tej denerwującej chwili do skutecznej gry powróciła Skerović. Z zimną krwią wykorzystała 2 rzuty wolne i zrobiło się 66:61. Ponadto wiślaczki świetnie taktycznie rozegrały ostatnie 2 minuty finałowej potyczki.
(Gazeta Krakowska - Wojciech Batko)
Po trzech latach Puchar Polski koszykarek powrócił do Krakowa! W sobotnim, finałowym meczu w Gdyni Wisła Can-Pack pokonała bowiem Lotos.
Wisła Can-Pack Kraków - Lotos Gdynia 72:61 (27:14, 16:8, 12:17, 17:22)
Teraz może się szczycić sześciokrotnym zdobyciem, tego trofeum - w latach 1959, 1966, 1967, 1979, 2006 i 2009. Do tego dołączyć należy Puchar PZKosz, wywalczony przez krakowianki w 1984 roku.
Od 2005 roku w finale żeńskiego Pucharu Polski "Biała Gwiazda" zmaga się z Lotosem. W 2005 roku, w Krakowie, górą były gdynianki. Rok później, w Gdyni, triumfowała Wisła. W latach 2007 (znowu Gdynia) i 2008 (Kraków) zwycięsko wychodził Lotos. W sobotę więc doszło do słodkiego rewanżu mistrzyń Polski.
Tym samym w bieżącym sezonie wiślaczki zdobyły już drugie trofeum. Przecież w Lesznie we wrześniu ub. roku, wynikiem 62:47, pokonały Lotos i to im przypadł Superpuchar Polski.
- Najwyraźniej pomógł "rachunek sumienia", jaki zespół zrobił sobie po przegranych z Sopronem
i w Lesznie - zauważył prezes Towarzystwa, Ludwik Miętta-Mikołajewicz. My dodajmy, że nerwowo zrobiło się wtedy nie tylko wśród samych zawodniczek. Oby jednak zawsze tak właśnie, po burzy, słońce wychodziło zza chmur...
Przejdźmy teraz do przebiegu sobotniego finału. W którym, w pierwszej połowie, wiślaczki zagrały chwilami wręcz koncertowo. Po pierwsze świetnie broniły - najczęściej strefowo.
Po drugie królowały pod tablicami. Po trzecie grały rozważnie w ataku pozycyjnym. Po czwarte skuteczność rzutowa (tak z półdystansu jak i z obwodu) była mocną stroną "Białej Gwiazdy". Wreszcie po piąte kapitalnie, jako rozgrywająca, poczynała sobie Skerović, której w skuteczności działań dzielnie sekundowała Gburczyk.
Po pierwszej połowie Wisła prowadziła 43:22. A kiedy w 24 min, po trafieniu Kobryn, było 49:25, wydawało się, że Lotos zostanie wręcz upokorzony i to przed własną publicznością. Przegrywał przecież różnicą 24 "oczek" i w zasadzie nic nie wskazywało, że gospodynie mogą się przebudzić.
A jednak... Najpierw dwie "trójki" z rzędu zaprezentowała Tomiałowicz, także z dystansu poprawiła Beard, "dwójkami" popisały się Catchings z Matović i przed ostatnią kwartą było 55:39 dla krakowianek.
Niby duża przewaga, ale Lotos nadal przyspieszał, a wiślaczki jakby słabły i co za tym idzie, stawały się mniej precyzyjne i skuteczne.
Na 127 sekund przed końcową syreną, po "dwójkowej" akcji Catchings, przewaga Wisły stopniała do 3 pkt - 64:61! Czyżby Puchar nie dla mistrzyń Polski?
Na szczęście, w tej denerwującej chwili do skutecznej gry powróciła Skerović. Z zimną krwią wykorzystała 2 rzuty wolne i zrobiło się 66:61. Ponadto wiślaczki świetnie taktycznie rozegrały ostatnie 2 minuty finałowej potyczki.
(Gazeta Krakowska - Wojciech Batko)
- ginda
- Senior
- Posty: 3192
- Rejestracja: 30 kwietnia 2005, 14:05
- Lokalizacja: 51°30' N 16°04' E
- Kontaktowanie:
KOSZYKÓWKA Wisła zabrała Puchar z Gdyni
Koszykarki Wisły wygrały finałowy turniej Pucharu Polski, który od czwartku do soboty był rozgrywany w Gdyni.
W decydującym spotkaniu krakowianki ograły gospodynie zawodów, Lotos, 71:62. To drugie trofeum wywalczone przez Wisłę w tym sezonie - wcześniej mistrzynie kraju sięgnęły po Superpuchar.
Lotos PKO BP i Wisła do sobotniego finału przystąpiły poważnie osłabione. W zespole Jacka Winnickiego nie wystąpiły kontuzjowane Emilija Podrug i Magdalena Leciejewska, a po stronie "Białej Gwiazdy" zabrakło Anny Wielebnowskiej i Chamique Holdsclaw (Amerykanka była w składzie, ale nie pojawiła się na boisku).
::: Reklama :::
Mecz miał dość zaskakujący przebieg. W pierwszej połowie wiślaczki niepodzielnie rządziły na parkiecie gdyńskiej hali, a ich przewaga rosła z minuty na minutę. Po zmianie stron obraz gry nie zmienił się i w 25. minucie podopieczne Wojciecha Downara-Zapolskiego prowadziły różnicą aż 25 punktów (49:24). Dopiero wtedy przebudziły się koszykarki Lotosu. Szalony zryw pozwolił na odrobienie strat niemal w całości! Na 2 minuty przed końcem meczu było 61:64, ale krakowianki nie dały sobie odebrać zwycięstwa.
MVP spotkania wybrano Jelenę Skerović. Wiślacka rozgrywająca rodem z Czarnogóry zdobyła 19 punktów, miała też 7 zbiórek i 6 asyst. Słowa pochwały należą się jednak również dwóm polskim zawodniczkom. Ewelina Kobryn (Wisła) rzuciła 17 punktów i zebrała 9 piłek, a niespełna 19-letnia Olivia Tomiałowicz (Lotos) zdobyła 14 punktów (w tym cztery "trójki").
Trzydniowa rywalizacja w nowej, pięknej hali widowiskowo-sportowej w Gdyni (finał oglądało prawie 3 tysiące osób) wywołała jednak sporo dyskusji nad sensem rozgrywania finałowego turnieju o Puchar Polski w ośmiozespołowej formule. Niektóre drużyny potraktowały zawody ulgowo, więc może w trosce o utrzymanie rangi Pucharu warto byłoby w przyszłym roku zamiast Final Eigh, rozegrać np. Final Four.
- Rzeczywiście, dotarły do nas takie głosy i prawdopodobnie już od następnej edycji formuła pucharu zostanie zmieniona. Planujemy, że w turnieju finałowym zagrają cztery zespoły. Dwa miejsca zostaną zarezerwowane dla naszych reprezentantów w Eurolidze, jedno otrzyma gospodarz Final Four, a o ostatnie powalczą pozostałe zespoły - poinformował nas Wiesław Zych, prezes zarządu Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet.
Lotos PKO BP Gdynia - Wisła Can Pack Kraków 61:72 (14:27, 8:16, 17:12, 22:17)
Lotos: Matovic 16 (1), Catchings 15, Tomiałowicz 14 (4), Currie 11 (1), Beard 3 (1), Pawlak 2, Marczanka 0, Snytsina 0, Jujka 0, Sosnowska 0.
Wisła: Skerovic 19 (1), Kobryn 17, Canty 13, Gburczyk 9 (3), Maksimovic 8, Dupree 4, Fernandez 2, Pałka 0.
Marcin Indzierowski - POLSKA Gazeta Wrocławska
www.naszemiasto.pl
Dokąd zmierza Puchar Polski Eventim Cup?
Paweł Tracz, 0 95 722 69 37, ptracz@gazetalubuska.pl
Słabe zainteresowanie kibiców, traktowanie turnieju Pucharu Polski jako poligonu doświadczalnego i dysproporcja sił poszczególnych drużyn. To wady Eventim Cup. A zalety? Hmm...
Mecze gorzowianek z Wisłą Can Pack Kraków to w tym sezonie już klasyka (na zdjęciu fragment ligowego spotkania w Gorzowie). Po trzech pojedynkach drużyna Samathy Richards (z piłką, obok Dominique Canty z Wisły) prowadzi 2:1.
(fot. Aleksander Majdański)
W sobotę zakończył się w Gdyni trzydniowy maraton Pucharu Polski. Zgodnie z oczekiwaniami w finale zmierzyły się obrończynie trofeum gdyński Lotos PKO BP i mistrzynie Polski Wisła Can Pack.
Dość nieoczekiwanie górą były te drugie, które wygrały w jaskini lwa 72:61. W imprezie wystąpiły też dwa nasze zespoły: KSSSE AZS PWSZ Gorzów i CCC Polkowice.
Dlaczego Gdynia?
W zamyśle pomysłodawców Eventim Cup, bo taką nazwę noszą rozgrywki, miał promować małe ośrodki. Stąd decyzja, aby finałowy turniej z udziałem ośmiu drużyn odbywał się w dwóch miastach: dużym i mniejszym. Tymczasem ze szlachetnego pomysłu wyszły nici, bo tegoroczna edycja odbyła się jedynie w Gdyni. Co gorsza, tylko gospodarz, czyli Lotos PKO BP był zainteresowany organizacją imprezy.
- Większość klubów w Polsce przerażają chyba koszty z tym związane. Działacze w dobie kryzysu każdy grosz oglądają dokładnie z obu stron - uważa rzecznik Lotosu Jakub Jakubowski. - Dlaczego my? Bronimy trofeum, a turniej to dla nas kolejny punkt promocji nowej hali widowiskowo-sportowej.
reklama
Hala robi wrażenie
Ta rzeczywiście robi wrażenie. W ciągu niespełna pięciu lat zbudowano halę na prawie 5 tysięcy kibiców. Inauguracja nowego "domu” gdynianek miała miejsce pod koniec stycznia podczas meczu 1/8 finału Euroligi gdynianek z Fenerbahce Stambuł.
Ten nowoczesny obiekt spełnia bardzo rygorystyczne wymogi międzynarodowych federacji sportu, z FIBA na czele. Dysponuje on m.in. natryskami, siłownią, sauną i salą masażu oraz gabinetem medycznym. Są tu też pomieszczenia administracyjne dla sędziów i kontroli antydopingowej oraz nowoczesna sala konferencyjna. Obiekt jest przystosowany do obsługi osób niepełnosprawnych.
Całość skrywa odważna konstrukcja nawiązująca do morskiej symboliki, którą otaczają lasy Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Nic dziwnego, że większość trenerów i zawodniczek z zazdrością oglądało to cudo.
Poligon zebrał żniwo
Inna kwestia to podejście drużyn do zawodów. Niektórzy w ogóle nie wierzyli w awans swoich ekip do kolejnego etapu i rezygnowali z noclegów. Część z nich można jednak łatwo rozgrzeszyć. Bo kto przy zdrowych zmysłach postawiłby na triumf Lidera Pruszków w meczu z wiślaczkami?
Na straconej pozycji była też Duda SuperPol, która w ćwierćfinale uległa gorzowiankom. Czemu? Bo kilkanaście godzin wcześniej rozgrywała zaległy mecz ligowy i z Leszna zespół wyjechał do Gdyni w dniu meczu o... czwartej nad ranem.
Część trenerów, w tym nasi, nie ukrywała, że turniej to również okazja na dodatkowe gry.
Tymczasem pucharowy poligon srodze zemścił się na gorzowiankach, bo już w pierwszym meczu kontuzji doznała Justyna Żurowska. To zdarzenie mocno pokrzyżowało nasze plany w dalszej fazie Eventim Cup.
www.gazetalubuska.pl
Dziewczyny jeśli chcecie,
zwycięstwa poczuć smak,
musicie walczyć, trenować,
dopingiem was wspieramy,
a wiarę w sercu mamy,
po meczu będziem świętować
zwycięstwa poczuć smak,
musicie walczyć, trenować,
dopingiem was wspieramy,
a wiarę w sercu mamy,
po meczu będziem świętować
Wg. mnie drużyny euroligowe nie powinny mieć nic zarezerwowane tylko walczyć o awans do Final Four na równi z innymi. Wiadomo że mają dodatkowo rozgrywki europejskie, ale nie można wiecznie dawać im czego za darmo i jeszcze tak rozstawiać że wpadną na siebie dopiero w wielkim finale.
Chwiałka A Chwiałka Z Chwiałka AZS!
-
walczacy z wiatrakami
- Żak
- Posty: 229
- Rejestracja: 23 września 2008, 06:53
-
Endrju
- Senior
- Posty: 3346
- Rejestracja: 16 stycznia 2007, 17:53
- Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
- Kontaktowanie:
walczacy z wiatrakami pisze:Tymczasem pucharowy poligon srodze zemścił się na gorzowiankach, bo już w pierwszym meczu kontuzji doznała Justyna Żurowska. To zdarzenie mocno pokrzyżowało nasze plany w dalszej fazie Eventim Cup. www.gazetalubuska.pl
jak to pokrzyżowało? przecież PP nie był celem Gorzowa
To jest zdanie dziennikarza z Gazety
Kazdy moze miec swoje poglady
Jedno jest pewne.
Wielkim wygranym tego turnieju jest Wisla.
Wielkim przegranym LOTOS
Reszta druzyn podeszla do tego turnieju zeby "zapoznac" sie z koszami
No i moze Torun miec satysfakcje ze zwyciestwa z Polkowicami... zawsze jakas "przewaga" w kontekscie play-offow
NIGDY NIE ZGINIE AZS !! NIGDY NIE ZGINIE !!
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów."- Stanisław Lem
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów."- Stanisław Lem
-
walczacy z wiatrakami
- Żak
- Posty: 229
- Rejestracja: 23 września 2008, 06:53
-
Endrju
- Senior
- Posty: 3346
- Rejestracja: 16 stycznia 2007, 17:53
- Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
- Kontaktowanie:
walczacy z wiatrakami pisze:coś mam dziwne wrażenie, że dzinikarz nie tylko swoje zdanie wypowiedzial
Wiadomo ze wychodzi sie na parkiet po wygrana... ale nie oznacza to ze
trzeba sie spinac i wygrac za wszelka cene
Zreszta nie wiem co ty teraz chcesz udowodnic ??
Chyba tylko lament po sobotniej porazce...
Proponuje zmiencie temat na: "kto zdobedzie miSZCZostwo i jakim wynikiem skonczy się pojedynek Wisla - Lotos"
NIGDY NIE ZGINIE AZS !! NIGDY NIE ZGINIE !!
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów."- Stanisław Lem
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów."- Stanisław Lem
-
walczacy z wiatrakami
- Żak
- Posty: 229
- Rejestracja: 23 września 2008, 06:53
Endrju pisze:Wiadomo ze wychodzi sie na parkiet po wygrana... ale nie oznacza to ze
trzeba sie spinac i wygrac za wszelka cene
Zreszta nie wiem co ty teraz chcesz udowodnic ??
Chyba tylko lament po sobotniej porazce...
Proponuje zmiencie temat na: "kto zdobedzie miSZCZostwo i jakim wynikiem skonczy się pojedynek Wisla - Lotos" wtedy zapomnicie o pucharze ... bo w tym jestescie Ekspertami
nadinterpretacja moich ostatnich dwóch postów przez Ciebie jest zajebista
nigdzie nie lamentuję, nigdzie nie pisze, że finał jest znany od lat... nie płaczę nad przegraną i nie wymyślam przyczyn porażki mojej drużyny w przeciwieństwie do Ciebie. A tym samym nie umiejszam wygranej Wisły
bo Wisła w sobote wygrała zasłużenie.
A Gorzówn no cóż rozczarował i to nawet bardziej niż Lotos - oczywiście mnie rozczarował i to tylko moje zdanie
a koledze radzę wyluzować
i na dobre i na ZŁE!!!
-
Endrju
- Senior
- Posty: 3346
- Rejestracja: 16 stycznia 2007, 17:53
- Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
- Kontaktowanie:
walczacy z wiatrakami pisze:Endrju pisze:Wiadomo ze wychodzi sie na parkiet po wygrana... ale nie oznacza to ze
trzeba sie spinac i wygrac za wszelka cene
Zreszta nie wiem co ty teraz chcesz udowodnic ??
Chyba tylko lament po sobotniej porazce...
Proponuje zmiencie temat na: "kto zdobedzie miSZCZostwo i jakim wynikiem skonczy się pojedynek Wisla - Lotos" wtedy zapomnicie o pucharze ... bo w tym jestescie Ekspertami
nadinterpretacja moich ostatnich dwóch postów przez Ciebie jest zajebista
nigdzie nie lamentuję, nigdzie nie pisze, że finał jest znany od lat... nie płaczę nad przegraną i nie wymyślam przyczyn porażki mojej drużyny w przeciwieństwie do Ciebie. A tym samym nie umiejszam wygranej Wisły
bo Wisła w sobote wygrała zasłużenie.
A Gorzówn no cóż rozczarował i to nawet bardziej niż Lotos - oczywiście mnie rozczarował i to tylko moje zdanie
a koledze radzę wyluzować
Rozumiem ze czujesz sie rozczarowany gdyz nie zobaczyłes MISS BASKET w akcji ?
PS (Przepraszam Cie ze w tym mega prestizowym pucharze zespoł AZS-u tak Cię rozczarowal
NIGDY NIE ZGINIE AZS !! NIGDY NIE ZGINIE !!
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów."- Stanisław Lem
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów."- Stanisław Lem
-
walczacy z wiatrakami
- Żak
- Posty: 229
- Rejestracja: 23 września 2008, 06:53
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 109 gości





























