Szał radości naszych koszykarek.
Niedowiarkowie! Dość waszych wątpliwości! Gorzów koszykarską potęgą jest i basta! Nasze dziewczyny w sobotę trzeci raz ograły CCC Polkowice i pierwszy raz w historii wywalczyły sobie prawo gry o złoto
Kapitan KSSSE AZS PWSZ Justyna Żurowska mówi o metodzie małych, ale konsekwentnych kroków, a trener Dariusz Maciejewski o przełamywaniu barier sportowych i mentalnych. Czy jednak oboje osiem lat temu zakładali, że dojdą razem aż do finału mistrzostw Polski, gdzie ostatnio miały wykupioną rezerwację Lotos Gdynia i Wisła Kraków? Był awans do elity w 2004 r., potem ósme miejsce, piąte, czwarte, brązowy medal i wreszcie minimum srebro. - Gdy coś zaczynasz budować od podstaw, zawsze masz marzenie, aby dojść na sam szczyt - opowiadał wiceprezes naszego klubu Ireneusz Madej. - W takich dniach jak ten doskonale widzisz start, początki. Nie byłoby tego wszystkiego bez naszych filarów, które wynoszą nas coraz wyżej. Mam na myśli uczelnię, Kostrzyńsko-Słubicką Specjalną Strefę Ekonomiczną, miasto oraz sponsorów i przyjaciół kochających koszykówkę.
O Krzysztofie Dołganowie, szefie KSSSE, mówią, że kobiecy basket wciągnął go w całości. To jednak dzięki tak pozytywnie zakręconym osobom koszykarski Gorzów znalazł się na samym szczycie. W sobotę nie tylko Dołganow płakał jak dziecko. - Cudownie, że dotrzymaliśmy słowa, obiecywaliśmy medal, potem Euroligę i właśnie dotarliśmy do tego elitarnego grona - mówił prezes KSSSE. - Teraz, po kolejnych wzmocnieniach, na pewno nie przyniesiemy naszym kibicom wstydu.
W półfinale play-off wspaniały kapitał - dwa zwycięstwa - przywieźliśmy już z Polkowic. Mieliśmy serię skończyć w domu. Tak nigdy wcześniej nie było - dotychczasowe największe sukcesy przeżywaliśmy z naszymi koszykarkami na wyjazdach. Zdobycie biletów na sobotę do hali przy Chopina to był wyczyn nie mniejszy niż awans do finału. - Pewnie ta widownia trochę nas spięła - opowiadała kapitan Żurowska. - Rywal kolejny raz pokazał swoją siłę, bił się do końca, a po naszej stronie było nerwowo. Na parkiecie zostawiłyśmy masę potu. Nie wpadały kosze, więc trzeba było najważniejszą wygraną wyszarpać. Teraz boisko klei się od szampana, a więc wszystko poszło tak, jak marzyłyśmy. Mamy minimum srebrny medal!
Sobotnie spotkanie - wygraliśmy 68:52 - pokazało jak Gorzów potrzebuje porządnej hali, w której kilka tysięcy fanów mogłoby w pełni świętować wszystkie sukcesy przedstawicieli gier zespołowych. - Na początku drogi uczelnia zrobiła dla klubu, ile mogła. Mamy halę, której nie musimy się wstydzić, ale oczywiście znak czasów podpowiada, że trzeba pójść dalej - zakończył wiceprezes Madej. - Zimą miałem długie spotkanie z prezydentem, który rzucił hasło: walczymy o Euroligę. Teraz już jesteśmy wśród najlepszych w Europie. Dostaniemy zgodę na grę w domu, w Gorzowie, jeśli padnie deklaracja, że wkrótce powstanie u nas obiekt spełniający wszystkie normy rywalizacji w tym elitarnym gronie. Tak występowała Gdynia, a teraz cieszy się z pięknego nowego miejsca do przeżywania niezapomnianych, sportowych chwil. Tam po świętach zaczniemy serię o złoto. A kiedyś do podobnej hali zaprosimy naszych kibiców na wielkie koszykarskie wydarzenia w naszym mieście.
Źródło: Gazeta Wyborcza Gorzów
-------------------------------------------------------------
Odp na pytanie MARASA
ciekawe co klimczak napisze jak nie wejdziecie do finału
