- Prawdą jest, że Canty gra gorzej niż w poprzednich latach, prawdą jest, że to że gra tutaj było błędem i mam taką samą nadzieję na to, że jej nie zobacze więcej jak inni. Nie mniej jednak wydaje mi się, że coś tam zawsze dorzucała, a wczorajszy eval -5 nie był jednak tak niesamowicie częsty. Po prostu mam do niej jakiś sentyment za sposób w jaki wbija się pod kosz
- A żeby kogoś skrytykować, a dawno nie było żadnej dysputy z hellem... moim zdaniem największą bryndzę zagrąła Boba (wiem wiem, przyczepilem się do niej od początku ... i nie odpuszczę do końca). Mam nadzieję, że nie czyta tego jej mąż, ale mam naprawdę dość oglądania jej gry. Co prawda miała dobre mecze, gdzie siedział jej ten rzut zza osobistych, ale od pewnego czasu wraca do swojej wspaniałej "formy" z pcozątka sezonu. Jest wolna jak ... nie wiem do czego to można porównać, ale to jest tragedia, wolno się rusza, jej manewry są łatwe dla przewidzenia, o ile można tu mówić o jakichś manewrach, odrywa sie od ziemi na jakieś 20 milimentrów, do rzutu składa się jakby musiała wcześniej zlokalizować obręcz, a i jej proces myślowy nie należy do najszybszych o czym świadczą piłki elegancko tracone przez podania w przeciwniczkę lub wybicia na auty... masakra...
Mam jeszcze taki wniosek - ja chce Mieloszynską - zdecydowanie, jeśli to mozliwe to cieszyłbym się niezmiernie jakby trafiła do Krakowa.
A i brawa dla Doris - całkiem fajny mecz.




