Co słychać w Wiśle?

Wszystko na temat Tauron Basket Ligi Kobiet

Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba

Awatar użytkownika
przemoe
Senior
Posty: 4354
Rejestracja: 22 listopada 2007, 20:18
Lokalizacja: Gdynia
Kontaktowanie:

Postautor: przemoe » 29 kwietnia 2009, 20:48

ann pisze:
przemoe pisze:Nie żebym Was chciał dołować, ale Alanę próbowali już wyhaczyć, Catch jest pewnie za słaba bo jeszcze nie ;)


i to nie jeden raz :lol:


Ale w tym sezonie nie raz czy w ogóle nie raz?:)
Pozdrawiam,
Pszemek.
----------------
Obrazek

http://toiowonasportowo.blox.pl

Awatar użytkownika
ann
Administrator
Posty: 8379
Rejestracja: 07 maja 2005, 17:36
Lokalizacja: Tarnów

Postautor: ann » 29 kwietnia 2009, 20:49

przemoe pisze:
ann pisze:
przemoe pisze:Nie żebym Was chciał dołować, ale Alanę próbowali już wyhaczyć, Catch jest pewnie za słaba bo jeszcze nie ;)


i to nie jeden raz :lol:


Ale w tym sezonie nie raz czy w ogóle nie raz?:)


tak jak napisał Rzymi. choć w zasadzie to nie wiem, kto w tamtym sezonie pierwszy złożył Alanie ofertę. Wisła czy Lotos :roll:
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!


https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous

rzymi
Oldboy
Posty: 5103
Rejestracja: 29 stycznia 2008, 18:20
Lokalizacja: Gdynia

Postautor: rzymi » 29 kwietnia 2009, 20:51

w zeszlym chyba my. z tego co slyszalem to Wisla starala sie o Kure ale moge sie mylic :wink:
ObrazekObrazek

fmaster
Żak
Posty: 275
Rejestracja: 09 października 2008, 12:58
Lokalizacja: Polska

Postautor: fmaster » 30 kwietnia 2009, 09:32

rzymi nie mylisz sie

zomo
Nowy na forum
Posty: 95
Rejestracja: 03 stycznia 2009, 14:08

Postautor: zomo » 30 kwietnia 2009, 13:37

paulo2907 pisze:Bardzo ciężko będzie o to trzecie miejsce w Eurolidze, skoro na Węgrzech podobna rewolucja co u nas, tzn. jeden z dwójki euroligowych zespołów poza finałem. Co by nie powiedzieć, węgierskie kluby mają lepsze osiągnięcia - Sopron w Final Four, Pecs w 1/4 finału, zatem bardziej zasługują na to trzecie miejsce od Polski.
Co do spraw personalnych - zastanawiałbym się nad podziękowaniem Pałce i zaangażowaniem w jej miejsce jakiejś zawodniczki na pozycje 1-2. Tylko problem, że dobrych Polek na tych pozycjach nie ma, bo wątpię, żeby Agata czy Monika chciały wrócić do Krakowa, a Skobel może być ciężko przekonać. W innym przypadku może się niestety powtórzyć wariant z tego sezonu, tzn. źle skonstruowany skład pod względem pozycji. Dziwi mnie, że działacze jeszcze zastanawiają się nad nową umową ze Skerą. Ciekawe tylko, czy ona chciałaby tutaj zostać, a nawet jeśli - to przecież ten sezon miała wyraźnie najsłabszy ze wszystkich w Wiśle.


Odnośnie Agaty to ten powrót wcale nie jest taki na 100% niemożliwy,tym bardziej że Winnicki pokazał,że można wyważyć minuty gry dwóch rozgrywajek w EURO i PLKK

Awatar użytkownika
garnett
Junior
Posty: 2553
Rejestracja: 27 grudnia 2006, 22:44
Lokalizacja: Kraków

Postautor: garnett » 30 kwietnia 2009, 16:43

Wojciech Downar-Zapolski: - Nie można było wygrywać z przetrąconym kręgosłupem
- Nie wykonaliśmy podstawowego zadania, czyli nie zdobyliśmy tytułu mistrza Polski, musząc się zadowolić medalem brązowym. Z drugiej strony sięgnęliśmy po Superpuchar i Puchar Polski - mówi w obszernym wywiadzie dla "Gazety Krakowskiej" trener Wisły Can-Pack Wojciech Downar-Zapolski, który żegna się z prowadzeniem tego zespołu. W przyszłym sezonie ma go zastąpić szkoleniowiec z zagranicy.

Wojciech Batko: - Generalnie ocena dokonań koszykarek w zakończonym sezonie jest negatywna. Słyszy się nawet głosy, że doszło do katastrofy. Czy uprawnione jest aż tak ostre sformułowanie?

Wojciech Downar-Zapolski: - Nie wykonaliśmy podstawowego zadania, czyli nie zdobyliśmy tytułu mistrza Polski, musząc się zadowolić medalem brązowym. Z drugiej strony sięgnęliśmy po Superpuchar i Puchar Polski, a w Eurolidze - choć znowu nie udało się zakwalifikować do czołowej ósemki - mieliśmy najlepszy sezon, od czasu kiedy Wisła startuje w tych rozgrywkach. Czy to są więc katastrofalne dokonania?!

Ale mając taki, a nie inny skład, ponadto biorąc pod uwagę warunki stworzone przez sponsora, zadanie sięgnięcia po złoto było chyba zrozumiałe? Ponadto w 1/16 finału Euroligi odpadliście z zespołem, który z racji średniej wieku swoich koszykarek bardziej winien się uczyć od Wisły, niż jej dawać lekcje...

- Zacznę od drugiej kwestii. Owszem, węgierski Sopron był młodą drużyną, lecz nie deprecjonujmy jego klasy. Przecież doszedł do Final Four! Natomiast wszystkim nam było strasznie żal po przegraniu trzeciego meczu, gdyż awans był bardzo, ale to bardzo blisko. W pewnym momencie, pod koniec gry, mieliśmy trzy, cztery szanse na pognębienie rywalek.
Niestety, akurat wtedy nie udało się, nie stanęliśmy na wysokości zadania, nie wytrzymaliśmy psychicznie. I to dodatkowo bolało, gdyż w pierwszym rzędzie to my zawaliliśmy, zawiedliśmy samych siebie! Przyznam, że wtedy w zespole coś pękło, długo dochodziliśmy do siebie i w sumie nie wróciliśmy już do oczekiwanej równowagi.
Odnośnie zaś batalii o mistrzostwo Polski, nie odżegnuję się od tego, że teoretycznie mieliśmy wszelkie dane, żeby tytuł obronić. W sporej mierze "położył" nas ogromny pech.

Nie przesadza Pan?!

- Ani trochę! Nie będę szerzej mówił o tworzeniu się zespołu już w trakcie sezonu, i to po sporych zmianach personalnych, gdyż od dawna jest to coś naturalnego. Nikt natomiast nie mógł przewidzieć wręcz plagi kontuzji.
Przez większość sezonu leczyła się Pałka, najpierw mając skręcony staw skokowy, a potem nietypowo złamany palec u ręki. W listopadzie kontuzji kolana, eliminującej zawodniczkę do końca sezonu, doznała Wielebnowska.
Przez krótki czas pauzowała Kobryn. No i "rozsypała" się Holdsclaw. Czyli mówimy o czterech podstawowych koszykarkach, na których opierał się plan naszej gry. Proszę zauważyć, że Lotos, AZS Gorzów i Polkowice aż takich problemów nie miały. Będąc zespołami o wiele silniejszymi niż w poprzednim sezonie. Dodam jeszcze, że to nie my stanęliśmy w miejscu, ale rywale poszli w górę.

Rozumiem więc, że jeśli grałyby Holdsclaw z "Wielebną", to byłoby dużo lepiej...

- To jest oczywiste, przynajmniej dla mnie! Nie twierdzę, że na pewno zdobylibyśmy mistrzostwo, lecz pole manewru byłoby o wiele większe. A w koszykówce jest to atut nie do przecenienia.

Może wiążąc się z Holdsclaw, nic nie ujmując jej bezprzecznie wielkiej klasie sportowej, zostaliście wprowadzeni na przysłowiową minę?

- Cóż, to było ryzyko, które jednak... należało podjąć. Przecież w chwili podpisywania kontraktu nic nie wskazywało na to, że zawodniczka zostanie pokonana przez problemy zdrowotne. Chamique miała być liderką zespołu, najlepszą amerykańską koszykarką na naszych parkietach. I taka była, jeśli grała! Niestety, o wiele za krótko. Pamiętajmy o tym! A kiedy jej zabrakło, a także "Wielebnej", to jakby przetrącony został kręgosłup tej drużyny.

Problemy, powiedzmy, obiektywne są do przyjęcia w "procesie obronnym". Co jednak Wojciech Downar-Zapolski zarzuca sam sobie? Jakie błędy popełnił tylko on?

- Nie zawsze udawało mi się złożyć taką "piątkę", żeby grała ona najefektywniej. Mam tu na myśli głównie rywalizację ligową, gdzie wymogiem była stała obecność na parkiecie dwóch Polek. A przecież koszykarki zagraniczne, każdą z nich, śmiało można nazwać gwiazdami. I ciężko, niestety, było im wytłumaczyć, że czasami muszą usiąść na ławce.
Proces motywacyjny był bardzo utrudniony. Rodziły się frustracje, były komentarze i dyskusje, siadała atmosfera. Natomiast w przypadku Polek, kiedy zaczęły się kontuzje, pole personalnego manewru stało się malutkie jak chyba nigdy dotąd.

Wspomniał Pan o motywacji. Skoro były z tym problemy, to może trener nie miał odpowiedniego autorytetu u zawodniczek?

- Gdyby koszykarki, mimo wszystko, mnie nie szanowały, to raczej nie dotrwalibyśmy do końca sezonu i nie byłoby nawet tego brązowego medalu. Poza tym nie zawsze fakt, że z większością dziewczyn znam się już od kilku lat, był mi pomocny. To chyba zbytnio uspokajało, co owocowało popadaniem w rutynę.

A czy mógł Pan liczyć na pomoc z zewnątrz?

- Jak mam to rozumieć?

Chodzi mi o przełożonych i ich... znajomych. Nie zawsze słyszałem opinie wypowiadane ze zrozumieniem czy też troską...

- Trener zawsze odpowiada za zespół i jego dokonania. Starałem się pracować najlepiej, jak potrafiłem. Cóż, wystarczyło to na takie, a nie inne rezultaty w tym sezonie. A że najłatwiej jest oceniać, stojąc z boku, nie odpowiadając za daną "działkę"?
Ot, życie. I to tyle w tej kwestii. Natomiast nie mam żadnych pretensji o to, że nie zostanie ze mną przedłużony kontrakt. Sam byłbym zdziwiony, gdyby stało się inaczej! Po prostu jak jest wojna, to są też ofiary.

Jeśli były takie zawodniczki, to które Pana zawiodły?

- Uważam, że od każdej z wiślaczek można było wymagać jeszcze więcej. Nawet gdyby sięgnęły po mistrzostwo czy awansowały do najlepszej "ósemki" Euroligi. Ponadto zbyt często brakowało nam lidera, który pociągnąłby zespół tak na parkiecie, jak i poza nim.
Choć kilka dziewczyn mogło przyjąć taką rolę. Natomiast nie chcę teraz mówić na forum publicznym, która z zawodniczek mnie zawiodła więcej, a która mniej. Po co, co by to dało? Bo że niektóre mogły być dużo lepsze, to prawda.

To my na koniec o nich wspomnimy. Maksimović i Skerović w pierwszym rzędzie, potem Canty, trochę też Dupree?

- Interesująca kolejność, natomiast swój ranking zostawię dla siebie. Pewne jest tylko, że drużyna musi być przebudowana, trochę wstrząśnięta. Dla jej dobra.

Źródło: Gazeta Krakowska/wislaportal.pl


..a ten znowu bredzi :evil:

hermes46
Kadet
Posty: 1564
Rejestracja: 21 maja 2008, 21:18
Lokalizacja: Tuskolandia

Postautor: hermes46 » 30 kwietnia 2009, 17:19

czyli wszystkiemu sa winne Holdsclaw i Wielebnowska!
Kontuzje doznały w listopadzie,w miedzyczasie Toruń sciagnał dwie zawodniczki, Lotos równiez, Gorzów wymienił z tego co pamietam tez 2-3 zawodniczki, nawet taki ŁKS czy Pabianice potrafiły sciagnac zawodniczki tylko nie ...WDZ!!!!
Juz o tym pisałem ten pan bedzie udowdniał ze zdobycie Superpucharu wygrywajac smiem twierdzic z Lotosem II czy tez Puchar Polski to SPORTOWY SUKCES!!!!! Gorzej ze kibice i pan WDZ maja inne wizje sukcesu!!!!
kwassek pisze:...Chyba że naprawde jesteście tak krótkowzroczni jeżdżac na te wyjazdy gdzie biją Wam brawo (jak dla mnie to troche wiocha cieszyć się że biją mi brawo bo gdzieś przyjechałem... no ale chuj nie moja sprawa jakie kto w życiu ma kibicowskie priorytety)

Awatar użytkownika
Matii
Młodzik
Posty: 921
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 13:07
Lokalizacja: Chełm/Gdynia
Kontaktowanie:

Postautor: Matii » 01 maja 2009, 10:16

Nie to, że chcę bronić Waszego (bylego) trenera, ale coś jest w tym co mówi. Przecież Wisła z bardzo dobrą Polką (Wielebną) i Amerykanką (Holdsclaw), była by inna drużyną. Trener nie zgania winy na zawodniczki, a na plage kontuzji podstawowych koszykarek. To zdarza się wszedzie i ma wplyw na obraz gry kazdej ekipy.

Brakowało chemii, na która niekoniecznie mogl zaradzic jakikolwiek trener. Sami w trakcie sezonu uwazaliscie, ze pewne koszykarki po prostu wypalily sie, nie maja takiej motywacji, bo zdobyly w Polsce to co mozna bylo zdobyc i teraz graja tylko o kase co miesiac. Jezeli takie jest podejscie zawodnika, to bede twierdzil, ze zaden terener tego nie uloży.

Obwiniacie trenera, za brak nowych koszykarek na poczatku roku, kiedy inne kluby wzmacnialy sie, a ja sie zapytam - w Polsce mamy trenerow czy managerow wzorcem z ligi angielskiej? Z tego co sie orientuje mamy trenerow, wiec za transfery, pozyskiwanie nowych zawodnikow odpowiedzialny jest ktos inny. Nie trener podpisuje kontrakt, nie trener go rozwiazuje. Sa od tego ludzie w klubie i moze warto byloby spojrzec w te strone.

Zauwazam w tym trenerze jedna wazna ceche. Po pierwsze nie kuli glowy miedzy nogi i nie mowi - bijcie mnie wszyscy, wali mnie to, wazne by dotrwac do konca sezonu na garnuszku, a pozniej to jakos bedzie... oraz... widzi tez w tym wszystkim swoja wine. Moznie nie jest swietnym trenerem, ale jest przyzwoitym, a tego brakuje wielu osobom, a szczegolnie jednemu, ktory juz narobil dymu w Chelmie/Lublinie, w Pabianicach, a teraz bawi sie w Pulawach.
...jest jak jest, nie jak powinno być...

...scena po scenie nasze życie jest jak spektakl
choć nam aktorom być to może trochę nie w smak

Awatar użytkownika
Ałgaja
Administrator
Posty: 4350
Rejestracja: 17 sierpnia 2006, 09:24
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Ałgaja » 01 maja 2009, 11:02

Ale chyba nikt tu nie uważa, że źle skonstruowany skład to wina Zapolskiego. Podobnie jak winą Zapolskiego nie jest fakt, że go niestety nie wywalono w styczniu, kiedy już było doskonale widać wszystkie jego błędy i wady, czyli:
-zero zagrywek, zero pomysłów na grę...sytuacje typu 10 sek akcji już za nami, a wszyscy stoją i się patrzą na Skerę nie wiedząc co mają robić, były na porządku dziennym.
-fatalną obronę strefową, w której połowa zawodniczek nie wiedziała o co chodzi
-boiskowe i pozaboiskowe zachowanie, którym po kilku tygodniach pracy zraził do siebie wszystkie zawodniczki, nawet te które na początku "nic do niego nie miały"
-treningi rodem z SKS-u, albo i zwykłej lekcji WF-u...zmęczyć się na nich raczej nie dało, kondycji też nie poprawiały, co najlepiej było widać w czasie naszych meczy z Polkowicami, gdzie zespół oddychał "rękawkami" ...treningów profesjonalnej drużyny to na pewno nie przypominało i w oczach drużyny, też osłabiało "autorytet" trenera
-zachowanie trenera na "czasach": czyli co by się nie działo opierniczamy Ewkę i Pałkę, bo je najłatwiej. Nic konstruktywnego owo opierniczanie nie dało, a wręcz przeciwnie...
-nie ogrywanie od początku sezonu Kotnis czy Gajdosz (a można było je powoli wprowadzać w meczach ligowych), potem gdy okazałoby się że muszą grać b.dużo z Lotosem lub Gorzowem skutek pewnie byłby trochę lepszy, a nawet jeśli nie, to przynajmniej nie moglibyśmy zarzucić Zapolskiemu, że fakt posiadania młodej sekcji turystycznej ignorował
-(bardzo ogólnie rzecz ujmując) problem z doborem odpowiedniej "piątki",zresztą sam o tym powiedział...

I niech będzie, że tyle wystarczy, bo na szczęście pan Zapolski w najbliższym sezonie trenerem Wisły już nie będzie...Ja rozumiem, że w pewnym momencie cały zespół miał trenera w głębokim poważaniu, ale będę się upierała, że sobie na to zapracował tym o czym pisałam powyżej. Szkoda, że trenerem żyjącym meczem, próbującym mobilizować zawodniczki, rozmawiać z nimi i nawet po uprzednim opierniczeniu uspokoić Ewkę, był pan Wojciech dopiero na 5 meczu w Polkowicach...
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."

hermes46
Kadet
Posty: 1564
Rejestracja: 21 maja 2008, 21:18
Lokalizacja: Tuskolandia

Postautor: hermes46 » 01 maja 2009, 12:43

Tak mamy trenerów ale pan WDZ nie jest trnerem!!!! Czy do k... nedzy nie widział ze z tego nie da sie złozyc druzyny! Czy to nie on powinien zmusic działaczy ze majac 7 zawodniczek zdrowych potrzeba mu jeszcze 2 lub 3! Jezeli nie on zgłaszał ten problem to działacze stwierdzili "da rade" wierzac w jego wizje i zdoloności.
Kontuzje doznały ...zawodniczki wiec szuka u kazdego winy tylko nie u siebie. Praca trenera nie polega na ustawieniu zawodników na boisku TYLKO SZUKANIU NAJLEPSZEJ ALTERNATYWY na tych co sa na boisku tak aby zaskoczyc przeciwnika. Ze moze ten co przez cały czas pierdział w stołek wchodzac na boisko zaskoczy kazdego .
Pan WDZ mam dziwne wrazenie ze po meczu z Energa zdał sobie sprawe ze finał 2009 roku jest poza zasiegem jego drużyny dlatego poddał sie bez walki Lotosowi. Według mnie od momentu wylotki z Euroligi wiedział dobrze ze raczej bedzie wegetował przy druzynie do maja niz cos osiagnał!
kwassek pisze:...Chyba że naprawde jesteście tak krótkowzroczni jeżdżac na te wyjazdy gdzie biją Wam brawo (jak dla mnie to troche wiocha cieszyć się że biją mi brawo bo gdzieś przyjechałem... no ale chuj nie moja sprawa jakie kto w życiu ma kibicowskie priorytety)

Awatar użytkownika
Matii
Młodzik
Posty: 921
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 13:07
Lokalizacja: Chełm/Gdynia
Kontaktowanie:

Postautor: Matii » 01 maja 2009, 22:09

Dobra Hermes, ja o jednym... Ty o drugim, wiec moze prosciej i krocej.

Uwazam, ze pretensje w pierwszej kolejnosci powiniscie kierowac do zarzadu klubu, ktory nie zrobil nic by wzmocnic druzyne w obliczu kontuzji. Nie reagowal na poczynania trenera i zawodniczek i w koncu to on glownie siedzial, pierdzial w stolki i czekal na koniec sezonu by pozegnac pare koszykarek i trenera. Mam nadzieje, ze sponsor CanPack z Wami zostanie minimalnie z takim wkladem jak dotychczas. Jezeli jednak okaze sie inaczej, w pierszej kolejnosci pretensje bym mial do opieszalych dzialaczy niz trenera. A trener, nie mial wielkiego pola manewru w obliczu sytuacji jakie go zastaly oraz to z jakim materialem musial pracowac.
...jest jak jest, nie jak powinno być...



...scena po scenie nasze życie jest jak spektakl

choć nam aktorom być to może trochę nie w smak

reaktywacja
Junior
Posty: 2236
Rejestracja: 26 kwietnia 2009, 22:38
Lokalizacja: kiedyś koszykarska stolica Polski

Postautor: reaktywacja » 10 maja 2009, 11:26

Mistrz w dużej mierze został zaprzepaszczony przed sezonem. Działacze swoimi decyzjami (głównie wobec ADF) skwasili atmosferę w klubie. To było jak wirus komputerowy, który stopniowo opanowywał kolejne podzespoły... efekty widzieliśmy w PO.

Więc całkowicie zgadzam się z Matiim, że głównymi winowajcami są działacze.
14 koron:
1996, 1998, 1999, 2000, 2001, 2002, 2003, 2004, 2005, 2009, 2010, 2020, 2021, 2025...

- To jest mój zespół, moje koleżanki, moje miasto, moi kibice. Moje miejsce jest na boisku i zagrałabym nawet bez oka - Tamika Catchings.

Awatar użytkownika
Greebo
Weteran kkforum
Posty: 12147
Rejestracja: 27 maja 2005, 20:19
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Greebo » 10 maja 2009, 11:53

Działacze popełnili sporo błędów i przed sezonem, i w jego trakcie.. w żaden sposób nie usprawiedliwia to jednak WDZ... który się kompromitował na wszelkie możliwe sposoby..
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...

Awatar użytkownika
Ałgaja
Administrator
Posty: 4350
Rejestracja: 17 sierpnia 2006, 09:24
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Ałgaja » 10 maja 2009, 13:18

Skoro informacja ukazała się na oficjalnej stronie Salamanki, to chyba nie jest to tajemnica;
Z Avenidy do Wisły odchodzi Jose I. Hernandez.
http://www.perfumeriasavenidabaloncesto ... sp?cod=972
W Salamance zarówno ze strony prezesa jak i kibiców wielki płacz, co jest chyba niezłą rekomendacją...tzn. mam taką nadzieję!! Hernandez w Avenidzie zrobił chyba wszystko co mógł, a biorąc pod uwagę to, że budżetu tam nie zwiększono w kolejnym sezonie raczej więcej już by nie osiągnął...oby osiągnął w Krakowie (jeśli oczywiście strona Salamanki nie kłamie :wink: ).
Na pewno dobry trener, na pewno znany, na pewno utytułowany, na pewno z młodzieżą pracować umie...oby te wszystkie "na pewno" przełożyły się na dobrą i efektywną pracę w Krakowie.

W prasie głównie katalońskiej od kilku dni pisze się też nieśmiało o tym, że Marta w Krakowie zostaje :)
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."

Awatar użytkownika
ann
Administrator
Posty: 8379
Rejestracja: 07 maja 2005, 17:36
Lokalizacja: Tarnów

Postautor: ann » 10 maja 2009, 13:39

ciekawe czy weźmie kogoś z sobą...np.Basko, Snow :roll:
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!


https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 132 gości