Dlaczego wybraliście właśnie mecze koszykarek?
Zastanawia mnie czasem, szczególnie jak czytam to forum, czy ktoś kibicuje lokalnej drużynie koszykarek bo nie ma akurat innej rozrywki w jego mieście, czy może to jedyna okazja żeby popatrzeć na płeć przeciwną i mieć się czym podniecać przez najbliższy tydzień czy może ktoś jest po prostu kibicem swojej drużyny bez względu na wygląd i urodę oraz stroje w jakich grają zawodniczki.
Dlaczego koszykarki?
Moderator: Moderatorzy
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
W moim przypadku należałoby zadać inne pytanie.
Dlaczego Włókniarz???
Ano dlatego że gdy miałem chyba 4-5 lat ojciec zabrał mnie na mecz tej drużyny. I nie były to koszykarki tylko piłkarze. Później dopiero zawitałem na hali koszykówki i muszę przyznać że strasznie się wtedy nudziłem. Nie pojmowałem o co w tym wszystkim chodzi
. Były nawet takie sytuacje że terminy meczy koszykarek i piłkarzy kolidowały ze sobę. Ja oczywiście wolałem iść na piłkarzy ale ojciec mi tłumaczył: "piłkarze grają w 2 lidze a koszykarki w 1- idziemy na wyższą ligę!" Zresztą do tej pory wolę piłkę nożną
. Jeśli zaś chodzi o koszykówkę to jakoś weszło mi to w krew. Skumałem o co chodzi, były piękne czasy kiedy Włókniarz zdobywał Mistrzostwo Polski.
Reasumując. Na mecze nie chodziłem dla koszykarek tylko dla klubu!!!
Dlaczego Włókniarz???
Ano dlatego że gdy miałem chyba 4-5 lat ojciec zabrał mnie na mecz tej drużyny. I nie były to koszykarki tylko piłkarze. Później dopiero zawitałem na hali koszykówki i muszę przyznać że strasznie się wtedy nudziłem. Nie pojmowałem o co w tym wszystkim chodzi
Reasumując. Na mecze nie chodziłem dla koszykarek tylko dla klubu!!!
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


U mnie to jest tak, że stroje są najważniejsze...
Byłem, jestem i będę kibicem ełksy, a że koszykarki najbardziej mnie "kręcą", i że to dla mnie No.1 to oczywiste. Nie znaczy to jednak, że można być kibicem tylko jednej dyscypliny - to jak hobby - "robię zdjęcia i skaczę ze spadochronem" - czy to się wyklucza? a może nawet się uzupełnia... - tak właśnie jest ze mną i ŁKS.
Pierwszy mecz w życiu na ełksie to ŁKS-Szombierki (2-0) w czasach gdy grał Bulzacki, Ostalczyk, Tomaszewski jeszcze młodzieniaszek/stary Terlecki (przed zwianiem do USA) itd.
Początki chodzenia na kosza zaś to dla nas "złoty" rok 1986.
Początek zaś wielkiej pasji kk to sezon w którym spadliśmy do II ligi + już 100% moja obecność na II lidze. - czyli 2 lata przed Daivą w ŁKS - ale ten czas leci...
W kk najbardziej interesują mnie koszykarki...
- oczywiście. To prawdziwa frajda patrzeć kilka sezonów na Sylwię (i widzieć w niej już w pierwszym to, co inni widzieli w ostatnim), Perełkę itd.
Kocham gry, których przebieg związany jest ze strategią, taktyką oczywiście popartymi cechami fizycznymi - i do tego tak wymierne jeśli chodzi o wkład poszczególnych graczy.
Tym właśnie różni się kk o męskiej, że tam (najczęściej) są nieinteresujący faceci których gra mało przypomina koszykówkę, tu zaś jest koszykówka uprawiana przez osoby, które (absolutnie nie chodziło tylko o urodę) zazwyczaj są interesującymi osobowościami.
Byłem, jestem i będę kibicem ełksy, a że koszykarki najbardziej mnie "kręcą", i że to dla mnie No.1 to oczywiste. Nie znaczy to jednak, że można być kibicem tylko jednej dyscypliny - to jak hobby - "robię zdjęcia i skaczę ze spadochronem" - czy to się wyklucza? a może nawet się uzupełnia... - tak właśnie jest ze mną i ŁKS.
Pierwszy mecz w życiu na ełksie to ŁKS-Szombierki (2-0) w czasach gdy grał Bulzacki, Ostalczyk, Tomaszewski jeszcze młodzieniaszek/stary Terlecki (przed zwianiem do USA) itd.
Początki chodzenia na kosza zaś to dla nas "złoty" rok 1986.
Początek zaś wielkiej pasji kk to sezon w którym spadliśmy do II ligi + już 100% moja obecność na II lidze. - czyli 2 lata przed Daivą w ŁKS - ale ten czas leci...
W kk najbardziej interesują mnie koszykarki...
Kocham gry, których przebieg związany jest ze strategią, taktyką oczywiście popartymi cechami fizycznymi - i do tego tak wymierne jeśli chodzi o wkład poszczególnych graczy.
Tym właśnie różni się kk o męskiej, że tam (najczęściej) są nieinteresujący faceci których gra mało przypomina koszykówkę, tu zaś jest koszykówka uprawiana przez osoby, które (absolutnie nie chodziło tylko o urodę) zazwyczaj są interesującymi osobowościami.
- czarny
- Młodzik
- Posty: 570
- Rejestracja: 29 września 2004, 09:43
- Lokalizacja: Ostrów, Waryńskiego, Wrocławska, Tuwima etc.
- Kontaktowanie:
Basketem zacząłem się interesować odkąd zrozumiałem, że poza żużlem istnieją jeszcze jakieś interesujące dyscypliny sportu
Niestety, dopóki ostrowskie drużyny nie wypłynęły nieco na wierzch, kontakt z tym sportem był dla mnie mocno utrudniony (inna sprawa, że jako 10-12 latek nie bardzo miałem z kim dzielić moje zainteresowania). Zaczęło się wiec od koszykówki "na papierze" i różnego rodzaju czasopism poświęconych basketowi. "Uczyłem" się w ten sposób przez ładne kilka lat. No i od czasu do czasu pamiętne mecze Nobilesu transmitowane w TV Polonia
Z kolei same koszykarki, to było troszkę przez przypadek. Przed sezonem 1997/98 mój tata przyniósł do domu karnety na mecze Stalówki w II Lidze i powiedział, że ma również karnet na mecze dziewczyn, również w II Lidze. Zainteresował mnie ten pomysł i przez cały sezon zasuwałem "na dziewczynki" do hali Stali (ładne kilka kilometrów od domu
). Tak też zaczęła się przygoda już zupełnie na żywo z tym jakże uroczym sportem, którego walory estetyczne z czasem zaczęły odgrywać niemniej ważną rolę jak sama rywalizacja
I powiem uczciwie, że przeżywałem te spotkania równie mocno jak mecze Stali. Tak, to były czasy...
ps. podpisuję się pod ostatnim zdaniem napisanym przez simona
Niestety, dopóki ostrowskie drużyny nie wypłynęły nieco na wierzch, kontakt z tym sportem był dla mnie mocno utrudniony (inna sprawa, że jako 10-12 latek nie bardzo miałem z kim dzielić moje zainteresowania). Zaczęło się wiec od koszykówki "na papierze" i różnego rodzaju czasopism poświęconych basketowi. "Uczyłem" się w ten sposób przez ładne kilka lat. No i od czasu do czasu pamiętne mecze Nobilesu transmitowane w TV Polonia
Z kolei same koszykarki, to było troszkę przez przypadek. Przed sezonem 1997/98 mój tata przyniósł do domu karnety na mecze Stalówki w II Lidze i powiedział, że ma również karnet na mecze dziewczyn, również w II Lidze. Zainteresował mnie ten pomysł i przez cały sezon zasuwałem "na dziewczynki" do hali Stali (ładne kilka kilometrów od domu
ps. podpisuję się pod ostatnim zdaniem napisanym przez simona

you're as good as your last performance
Jeśli chodzi o Brzeg, to odpowiedź jest prosta - tu liczy się tylko koszykówka żeńska, poza tym chodziłem do szkoły, przy której jest hala i w której szkoliło się młode koszykarki i tam też koszykarki pracowały ( i nadal pracują) jako wuefistki.
ULUBIEŃCY BOGÓW UMIERAJĄ MŁODO, LECZ PÓŹNIEJ ŻYJĄ WIECZNIE W ICH TOWARZYSTWIE
- pietroc
- Kadet
- Posty: 1222
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 08:45
- Lokalizacja: Rodowity Łodzianin
- Kontaktowanie:
Kibicuje calemu ŁKSowi (nie tylko biernie, bo staram sie w miare mozliwosci pomagac), dlatego jestem na meczach praktycznie wszystkich sekcji, no ale rzeczywiscie dla mnie chyba to ulubiona sekcja jest kosz kobiet, bo:
- wiekszosc milych chwil zwiazanych z ŁKSem kojarzy mi sie wlasnie z koszem kobiet (Mistrzostwo, finaly, puchary z francuskami, 5. mecz z Łacznoscia itd.itp.)
- jest to najbardziej utytulowana sekcja w ŁKS, sekcja z tradycjami
- mimo wszystko wiekszosc pilkarzy to debile, tu jest troszke inaczej
- jest przyjemniejsza atmosfera (mimo ze jest niewiele osob w porownaniu z pilka)
- koszykowke ogolnie jest moja ulubiana dyscyplina sportowa
- wole kobiety
- przyzwyczailem sie
- czasem sa fajne klimaty (kumaci wiedza
hehe )
- tu bylo wieksze przywiazanie do barw, nie zmieniala sie cala kadra w kazdym klubie co rok, teraz niestety to sie zmienilo (glownie za sprawa Dragana P.)
- po spadku kopaczy jedyna 1 ligowa sekcja sa koszykarki i to one w sumie dumnie moga nosic ełkaesowską przeplatanke na swych piersiach
no na razie chyba tyle, jak mi cos jeszcze wpadnie do glowy to dopisze
- wiekszosc milych chwil zwiazanych z ŁKSem kojarzy mi sie wlasnie z koszem kobiet (Mistrzostwo, finaly, puchary z francuskami, 5. mecz z Łacznoscia itd.itp.)
- jest to najbardziej utytulowana sekcja w ŁKS, sekcja z tradycjami
- mimo wszystko wiekszosc pilkarzy to debile, tu jest troszke inaczej
- jest przyjemniejsza atmosfera (mimo ze jest niewiele osob w porownaniu z pilka)
- koszykowke ogolnie jest moja ulubiana dyscyplina sportowa
- wole kobiety
- przyzwyczailem sie
- czasem sa fajne klimaty (kumaci wiedza
- tu bylo wieksze przywiazanie do barw, nie zmieniala sie cala kadra w kazdym klubie co rok, teraz niestety to sie zmienilo (glownie za sprawa Dragana P.)
- po spadku kopaczy jedyna 1 ligowa sekcja sa koszykarki i to one w sumie dumnie moga nosic ełkaesowską przeplatanke na swych piersiach
no na razie chyba tyle, jak mi cos jeszcze wpadnie do glowy to dopisze
- Mikey
- Senior
- Posty: 3547
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 10:41
- Lokalizacja: Z Lans Ekipy
- Kontaktowanie:
Ojciec zawsze mi wmawiał ze najlepszym klubem w Łodzi jest ŁKS. GDy byłem bardzo młody zabrał mnie na suatkarki a potem tez na koszykarki (to były derby z Włókniarzem), na piłkę. O dziwo najbardziej na początku podobało mi się na siatkówce i więcej z tego okresu pamiętam siatkarki. Potem troche przypadkiem poznałem Agnieszkę Jaroszewicz, pogadaliśmy sobie trochę i zacząłem częsciej odwiedzać koszykarki. I tak juz zostało 

- steve_bramkarz
- Młodzik
- Posty: 821
- Rejestracja: 07 grudnia 2004, 18:55
- Lokalizacja: Brzeg
- Kontaktowanie:
qiero pisze:Jeśli chodzi o Brzeg, to odpowiedź jest prosta - tu liczy się tylko koszykówka żeńska, poza tym chodziłem do szkoły, przy której jest hala i w której szkoliło się młode koszykarki i tam też koszykarki pracowały ( i nadal pracują) jako wuefistki.
co do Brzegu to z niektórymi argumentami Qiera zgadzam się. Jednak, że liczy się tylko basket to niee :p przykro mi brachu, ale wiesz o co mi chodzi. A dlaczego basket żeński bo ładne zawsze dziewczyny grają
...w.w.j.d.?...
- Edzia
- Junior
- Posty: 2018
- Rejestracja: 16 stycznia 2005, 13:32
- Lokalizacja: cztery domy, dwie ulice to są właśnie PABIANICE :-P
Koszem interesowałam się od zawsze. Jednak w wieku 12 lat wybrałam inną dyscyplinę do uprawiania (żałuję tego, no cóż...). Kosz jednak gdzieś się zawsze przeplatał - a to na wuefie, a to na podwórku, a to w TV. Kiedy w 1999r w jednej z gazet lokalnych był dodatek poświęcony naszej drużynie... wtedy już wiedziałam, że muszę iść na mecz (byłam zafascynowana samym opisem zawodniczek..., nienormalne
). Tak się złożyło, że wtedy zaczęłam także trenować kosza i poszłam na 1wszy swój mecz pod koniec listopada tegoż roku (późno, bo na wcześniejsze mecze się nie "wbiłam", takie były czasy). I jak w pewnej piosence włókniarskiej: "(...) poszłam pierwszy raz, zawirował we mnie świat, już wiedziałam po co żyć (...)". Zakochałam się w meczach, scenerii (oprawach), w całej tej "gmatwaninie" po meczowej - potem i przed meczowej. Od tego czasu jestem na każdym meczu w Pabianicach, niekiedy udaje mi się gdzieś pojechać na mecz. Kocham ten sport w ogóle, kibicuję nie tylko swej drużynie (choć wcześniej nie przyjmowałam do wiadomości, że inne zespoły, inne zawodniczki tesh mogą być fajne i sympatyczne
).
Krótko siedzę w koszu, fakt. Mało mam wyjazdów, fakt. Ale nie wyobrażam sobie dalszego życia bez choćby jednego meczu w ciągu tygodnia. Ach! Kiedyś hala to był mój drugi dom - rodzice zawsze mi to mówili
. Żałuję jedynie, że tak późno "dotarło" do mnie, że w Pabiach jest naprawdę świetna drużyna basketu. Wiele mnie ominęło, ale nie zamierzam nigdy kosza zostawiać (a nawet jeszcze bardziej się z nim związać), zatem wierzę, że jeszcze wiele emocji i niesamowitych zdarzeń/wydarzeń przede mną.
-------------------------------------------------------------------------------------
Sorki, że się rozpisałam
Ale jak kiedyś kumple i kumpele twierdzili, że jestem, znaczy się byłam, monotematyczna (a raczej: koszotematyczna
)
Krótko siedzę w koszu, fakt. Mało mam wyjazdów, fakt. Ale nie wyobrażam sobie dalszego życia bez choćby jednego meczu w ciągu tygodnia. Ach! Kiedyś hala to był mój drugi dom - rodzice zawsze mi to mówili
-------------------------------------------------------------------------------------
Sorki, że się rozpisałam
"Oto jest miłość.
Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie"
Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie"
steve_bramkarz pisze:qiero pisze:Jeśli chodzi o Brzeg, to odpowiedź jest prosta - tu liczy się tylko koszykówka żeńska, poza tym chodziłem do szkoły, przy której jest hala i w której szkoliło się młode koszykarki i tam też koszykarki pracowały ( i nadal pracują) jako wuefistki.
co do Brzegu to z niektórymi argumentami Qiera zgadzam się. Jednak, że liczy się tylko basket to niee :p przykro mi brachu, ale wiesz o co mi chodzi. A dlaczego basket żeński bo ładne zawsze dziewczyny grająi mamy coś wspólnego.
Stefan, młody jesteś i mało o tym wiesz. Wiem, że masz na myśli handballa, ale w porównaniu z koszykówką, to z całym szacunkiem, znaczy dużo mniej w historii brzeskiego sportu.
ULUBIEŃCY BOGÓW UMIERAJĄ MŁODO, LECZ PÓŹNIEJ ŻYJĄ WIECZNIE W ICH TOWARZYSTWIE
- steve_bramkarz
- Młodzik
- Posty: 821
- Rejestracja: 07 grudnia 2004, 18:55
- Lokalizacja: Brzeg
- Kontaktowanie:
qiero pisze:steve_bramkarz pisze:qiero pisze:Jeśli chodzi o Brzeg, to odpowiedź jest prosta - tu liczy się tylko koszykówka żeńska, poza tym chodziłem do szkoły, przy której jest hala i w której szkoliło się młode koszykarki i tam też koszykarki pracowały ( i nadal pracują) jako wuefistki.
co do Brzegu to z niektórymi argumentami Qiera zgadzam się. Jednak, że liczy się tylko basket to niee :p przykro mi brachu, ale wiesz o co mi chodzi. A dlaczego basket żeński bo ładne zawsze dziewczyny grająi mamy coś wspólnego.
Stefan, młody jesteś i mało o tym wiesz. Wiem, że masz na myśli handballa, ale w porównaniu z koszykówką, to z całym szacunkiem, znaczy dużo mniej w historii brzeskiego sportu.
mi nie chodzi kto ma lepsza historie w Brzegu czy piłka ręczna, a może basket. Ja się moge tylko chwalić Mistrzostwiem Polski albo awansem do tej II ligi, a wy możecie czymś więcej. Mi chodziło, o to że napisałem "liczy się tylko basket żeński" i z tym się nie zgadzam. Jest też noga, jest ręczna, a według mnie z basketem będzie gorzej. pozdrawiam
...w.w.j.d.?...
Prawda jest taka, że w Brzegu koszykówka łączy pokolenia i jednoczy ludzi. To piękne, gdy większość czeka na sobotni mecz, którym żyjemy już na tydzień przed meczem i tydzień po meczu. Gdyby piłkarze (nożni lub ręczni) byli w wyższej klasie rozgrywkowej jestem pewien, że podobnie by było jak obecnie z koszykówką. Powtarzający się problem to kasa, kasa, kasa.., a raczej jej brak..
Nawiązując do tematu - koszykówka nigdy mnie nie kręciła - zaczęło się od piłki nożnej i tak to trwało do pewnego momentu, gdy poszedłem na mecz koszykarek (przypadkowo). Zobaczyłem jak fajnie bawi się Brzeg i tak już zostało do dziś.
Nawiązując do tematu - koszykówka nigdy mnie nie kręciła - zaczęło się od piłki nożnej i tak to trwało do pewnego momentu, gdy poszedłem na mecz koszykarek (przypadkowo). Zobaczyłem jak fajnie bawi się Brzeg i tak już zostało do dziś.
..you got to lose, to know how to win..
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 0 gości






