Postautor: garnett » 18 sierpnia 2009, 10:01
Liderka wraca! Nikita Bell ponownie w Rybniku!
autor: Krzysztof Kaczmarczyk
O tym powrocie w koszykarskim światku mówiło się już od dawna. Amerykańska skrzydłowa Nikita Bell wraca na polskie parkiety i w sezonie 2009/2010 będzie ponownie reprezentowała drużynę UTEX ROW Rybnik. Po roku spędzonym w Rosji, w drużynie Dynama Kursk, zawodniczka sama zgłosiła swój akces powrotu do drużyny z Rybnika. Działacze długo nie zastanawiali się nad wyborem i szybko doszli do porozumienia ze swoją liderką z sezonu 2007/2008.
- W sezonie 2007/2008 kibice w Rybniku przychodzili na Nikitę Bell. Ona była liderką naszego zespołu i jego gwiazdą. To jej akcje kibice wspominali najczęściej i oklaskiwali najgłośniej - mówili wszyscy działacze rybnickiego zespołu po debiutanckim sezonie drużyny UTEX ROW Rybnik na parkietach Ford Germaz Ekstraklasy. Teraz Nikita Bell powraca do rybnickiego zespołu!
Na polskich parkietach amerykańska skrzydłowa zadebiutowała w sezonie 2006/2007, kiedy to trafiła do ekipy z Leszna. Wtedy była odkryciem ligi, a sezon zakończyła ze średnimi 21,1 punktu, 12,6 zbiórki i 3,2 przechwytu na mecz. To dzięki jej grze ekipa z Wielkopolski utrzymała ligowy byt.
Po sezonie w Lesznie sieci na absolwentkę North Carolina zarzucili sternicy beniaminka z Rybnika. Bell przyjęła ofertę UTEX ROW, a w kolejnym sezonie potwierdziła swoje wysokie umiejętności. Amerykanka notowała średnio 13,4 punktu, 9,8 zbiórki, 2,8 przechwytu oraz 2 asysty na mecz. Były to statystyki niższe, w porównaniu z tymi z Leszna, ale Bell nadal zachwycała. Najlepszy mecz rozegrała przeciwko toruńskiej Enerdze, kiedy to w swoich statystykach zapisała 21 punktów i 21 zbiórek!
Teraz takie popisy Nikity powrócą do Rybnika, a kibice znów będą mogli oklaskiwać jej dynamiczne zagrania. Bell po roku spędzonym w Rosji, gdzie broniła barw drużyny Dynama Kursk, zdecydowała się na powrót do Polski. Warto dodać tutaj, że zawodniczka sama zgłosiła swój akces i chęć do ponownego reprezentowania rybnickiego klubu. W Kursku Amerykanka nie czuła się zbyt dobrze, a w Pucharze Europy notowała średnio 4,5 punktu, 2,8 zbiórki, 1,4 asysty i 1,2 przechwytu na mecz (wystąpiła w 13 spotkaniach, średnio 12 minut na parkiecie). Po niezbyt udanym sezonie oraz problemami z władzami klubu, koszykarka chciała powrócić do Rybnika.
- Niki utrzymywała z nami cały czas kontakt. Ostatni sezon spędziła w Rosji, gdzie nie była zadowolona z przebiegu sezonu. Ona ma naturę bycia liderem, a tam była jedną z wielu. Ma ogromny głód grania i chce być liderem naszego zespołu - powiedział Mirosław Orczyk, trener śląskiego zespołu. - Po zakończeniu poprzedniego sezonu z luźnych rozmów poszliśmy dalej. Te zaczęły być bardziej konkretne i ostatecznie Bell zagra w naszym zespole. Można chyba powiedzieć, że doczeka się swojej wymarzonej roli i będzie naszym amerykańskim liderem. Można chyba powiedzieć, że jest to taki nasz hit transferowy.
Co zadecydowało o tym, że zawodniczka z miłą chęcią powróciła do Rybnika? - Niki była w Rybniku bardzo dobrze traktowana. Miała tu praktycznie wszystko co chciała i myślę, że to w dużej mierze było kluczem. Tym bardziej, że w Kursku tak nie było.. - kontynuował szkoleniowiec UTEX ROW. - W Rybniku była gwiazdą, kibice ją bardzo polubili, a i ona nawiązała z nimi dobry kontakt. Myślę, że to najważniejsze powody, dla których znów jest z nami.
Do drużyny z Rybnika dołączą jeszcze dwie zawodniczki amerykańskie, które występować będą na pozycji rozgrywającej i środkowej. Skład drużyny z Rybnika jest już zatem praktycznie skompletowany i z pewnością nie należy do słabych. Z przedsezonowych wypowiedzi działaczy z Rybnika można było wnioskować, że tak silnej kadry nie da się jednak skompletować.
- Skład wygląda bardzo ciekawie. Na początku nie było tak kolorowo, ale teraz wydaje się, że będziemy mogli włączyć się do walki o szóste miejsce na zakończenie rozgrywek - powiedział Adam Rener, który na co dzień pomaga pierwszemu szkoleniowcowi zespołu.
sportowefakty.pl
--------------------------------------------------------
Nowe wyzwania Martyny Koc
autor: Krzysztof Kaczmarczyk
W nowym sezonie ma być jedną z najważniejszych opcji trenera Mirosława Orczyka w talii drużyny UTEX ROW Rybnik. Po dwóch latach spędzonych w drużynie z Leszna, zdecydowała się na przenosiny na Śląsk. Martyna Koc, bo o niej mowa, będzie w nowym sezonie jedyną polską zawodniczką pod koszem ROW-u, dlatego będzie na niej spoczywać dość duża odpowiedzialność. - Traktuję to jako wyzwanie - mówi silna skrzydłowa rybnickiego zespołu.
Martyna Koc ma 26 lat, 193 centymetry wzrostu i może grać na pozycji środkowej lub silnej skrzydłowej. Po dwóch sezonach spędzonych w Wielkopolsce, gdzie broniła barw drużyny z Leszna, zdecydowała się na zmianę barw klubowych. Ostatecznie wybór padł na drużynę UTEX ROW Rybnik. - Mój kontrakt w Lesznie dobiegł końca, więc postanowiłam wybrać klub, w którym zaproponowano mi najbardziej optymalne warunki oraz możliwość spędzenia sporej liczby minut na parkiecie - powiedziała Koc.
Przez zawodniczką rodem z Wołomina zapowiada się trudny sezon, w którym będzie mogła spokojnie pokazać wszystkie swoje walory. Dlaczego? - Martyna będzie naszą jedyną polską zawodniczką podkoszową. Będzie grała w rotacji z Amerykankami, dlatego jej dyspozycja i gra będą dla nas bardzo ważne i być może kluczowe - mówił Mirosław Orczyk, trener UTEX ROW Rybnik. Co na to sama koszykarka? - Mam taką nadzieję, że sytuacja się nie zmieni w sezonie i rzeczywiście minuty będą rozdzielane pomiędzy mną i dwiema amerykankami. Traktuję to jako wyzwanie. Wiadomo, że czarnoskóre zawodniczki mają lepsze predyspozycje fizyczne, dlatego dołożę wszelkich starań, aby moje umiejętności nie odbiegały zbyt dużo od nich, a może nawet coś więcej... - komentuje tą sprawę nowa zawodniczka klubu z Rybnika.
Poprzedni sezon Koc zakończyła ze średnimi 6,1 punktu i 6,1 zbiórki na mecz. Rozegrała 29 spotkań, z których 20 rozpoczęła w wyjściowym składzie, będąc jedną z podstawowych zawodniczek leszczyńskiego zespołu. Dobra gra zaowocowała tym, że po zakończeniu kontraktu w Lesznie otrzymała kilka ofert przed nowym sezonem. - Tak jak większość dziewczyn miałam kilka ofert do wyboru. Miałam możliwość gry w innych klubach. Była propozycja z beniaminka z Pruszkowa. Na pewno większość ludzi ze światka koszykarskiego już mnie zaocznie umieściła w tej drużynie kierując się argumentem, iż jest blisko mojego rodzinnego miasta, ale efekt końcowy znamy, więc chyba nie ma po co do tego wracać. Jestem koszykarką drużyny z Rybnika - ucięła krótko spekulacje Koc.
Czego była zawodniczka drużyny z Leszna oczekuje po nowym sezonie? Nowy klub, nowe otoczenie i nowe koleżanki z zespołu - tym będzie się charakteryzował tegoroczny sezon dla Koc. - Poznawanie nowych ludzi jest ściśle związane z sytuacją zmiany klubu. Część moich koleżanek z drużyny już znam i bardzo cenię je jako koszykarki. Mam nadzieję, że prywatne relacje również będą się pozytywnie układały. Jeśli chodzi o mnie, to na pewno chcę grać lepiej niż w zeszłym sezonie. Chcę aby moje umiejętności były na takim poziomie, aby pomóc mojej drużynie dostać się do fazy play off, a potem walczyć w nich o jak najwyższe noty - zapowiada ambitnie 26-latka.
Koc, jak już wspomniała, miała kilka ofert przed zbliżającym się sezonem. Ostatecznie jednak wybór padł na Rybnik. Wpływ na to mogły mieć dobre kontakty zawodniczki z Moniką Siwczak, która w połowie poprzedniego sezonu przeszła z Leszna do Rybnika. - Zazwyczaj jeśli jest możliwość wywiedzenia się paru rzeczy od koleżanek na temat klubu, w którym spędziły trochę czasu, to raczej się ją wykorzystuje. Potem składa się wszystkie tzw. "za" i "przeciw" i podejmuje ostateczną decyzję. Mam nadzieję, że moja była słuszna - zakończyła z uśmiechem sympatyczna zawodniczka.
Przed sezonem 2009/2010 Koc nie była jedyną zawodniczką, która przyszła do rybnickiego zespołu. Na taki sam ruch zdecydowała się również Katarzyna Krężel. Wcześniej trasę Leszno - Rybnik zdecydowała się przebyć również dobrze znana w Polsce Amerykanka - Nikita Bell.
sportowefakty.pl