Postautor: matrix » 08 grudnia 2010, 15:51
Cały wywiad z prezesem Krystkiem(nie znajdziecie go w wydaniu internetowym):
"Motywacja przed zwolnieniami"
Joachim Przybył:-Bilans 7-5 po pierwszej rundzie i już jedna porażka w rundzie rewanżowej.Jest duży powód do niepokoju?
-Trudno nasze dotychczasowe wyniki określić jako napawające spokojem.Nie ma co ukrywać to bardzo zły wynik.Cały czas w gronie zarządu i sztabu szkoleniowego analizujemy sytuację i staramy się znaleźć rozwiązanie sytuacji,żeby druga część rundy zasadniczej była dla nas korzystna.Przyczyny są jasne.Praktycznie dopiero w Polkowicach pierwszy raz w sezonie mieliśmy do dyspozycji pełen zespół,choć trudno powiedzieć by Magda Radwan po długiej przerwie była w dobrej formie.W zespole są ciągle zmiany ustawienia,a pamiętajmy,że w składzie jest sześć nowych zawodniczek.Nie ma czasu,żeby się zgrać.
-To duży problem,ale do dyspozycji kilku koszykarek także można mieć zastrzeżenia.Jak wyjaśnić sytuację,że w niedzielę Energa bije lidera,a cztery dni później przegrywa w Bydgoszczy?
-Analizujemy grę wszystkich zawodniczek i odpowiednie wnioski będą wyciągane.Czasami to po prostu kwestia mobilizacji.Na AZS PWSZ Gorzów wszystkie nasze koszykarki nastawiły się wyjątkowo, tak jak kilka dni później bydgoszczanki z nami.Artego bardzo chciało z nami wygrać po raz pierwszy,nie wykluczam,że nasz zespół zlekceważył trochę przeciwnika,zwłaszcza gdy prowadził wysoko przed przerwą.Naszym problemem są błędy w końcówkach,czasami wręcz gapiostwo.Tak było z Artego i Lotosem Gdynia,gdy pozwoliliśmy rywalkom oddać decydujące rzuty w ostatnich akcjach.Przypomniała mi się sytuacja z derby z poprzedniego sezonu,gdy w identycznej sytuacji rzucała Rzeźnik,ale wtedy nie trafiła.
-Takie wyniki w pierwszej rundzie mają wpływ na kondycję finansową klubu?
-My podejmujemy się od dwóch lat ogromnego wysiłku.Chcemy walczyć o medale w ekstraklasie i pokazać się w europejskich pucharach,choć do najbogatszych w Polsce na pewno nie należymy.Z czołowej piątki poprzedniego sezonu mieliśmy zdecydowanie najmniejszy budżet i w tym roku nic się pod tym względem nie zmieniło.Prowadzimy rozmowy z kolejnymi sponsorami,ale kolejne porażki nie ułatwiają rozmów.Ostatnio słyszałem,że CCC Polkowice chce od stycznia sprowadzić dwie zawodniczki po 15-20 tys. dolarów,my nigdy takich nie mieliśmy w składzie.Mamy w składzie koszykarki,którym może być trudno podołać tegorocznym zadaniom.Nie chcemy i nie będziemy budować zespołu na kredyt.Przed sezonem uprzedzałem,że powtórzenie wyniku i obrona medalu będzie znacznie trudniejszym zadaniem.
-To zabrzmiało,jak asekuracja i przygotowanie kibiców na ewentualną porażkę.
-Nie chciałbym,żeby tak to zostało odebrane.Pamiętam cały czas słowa jednej z naszych koszykarek,która marzy o grze w finale.Dlatego nie przyglądamy się spokojnie wydarzeniom i chcemy zmienić sytuację od nowego roku.Chcemy walczyć w play-off o najwyższe cele.Nie zmienia to faktu,że trzeba być realistą i właściwie ocenić swoje możliwości.
-Pierwszą zmianę w składzie mamy już za sobą,z drużyną pożegnała się jakiś czas temu Micaela Cocks.Będą kolejne roszady?
-Rozważamy różne sposoby działania,żeby drużyna była skuteczniejsza.Niewykluczone,że zmiany będą.Musimy jednak pamiętać,że jeszcze w styczniu czeka nas bardzo intensywne granie,zakładamy minimum dwie kolejne rundy w Pucharze Europy.To oznacza,że decyzje kadrowe muszą być podejmowane rozsądnie.
-Ile koszykarek może się obawiać o pracę?
-Nie odpowiem na to pytanie.Nie ma nic gorszego jak informowanie o zmianach,gdy nie zostało jeszcze nic postanowione.Być może one w ogóle nie zajdą,a w innym wypadku będziemy o wszystkim informować na bieżąco.
-Jakie są zatem wnioski zarządu i sztabu szkoleniowego?
-Mamy pewne pomysły na działania,które powinny poprawić sytuację.Przede wszystkim są to decyzje mobilizujące.
-Na przykład finansowe?
-Nie tylko.Są różne sposoby motywacji zawodniczek.W każdym razie liczymy,że ciężka praca przyniesie w końcu oczekiwane przez nas wszystkich efekty.
Źródło:Gazeta Pomorska(wydanie toruńskie)