http://wislacanpack.pl/home/?akcja=news&id=3039http://wislacanpack.pl/home/?akcja=news&id=3040Piotr Dunin-Suligostowski: Nie ma czasu świętowanie... - cz. I 27 kwietnia - Wielu osobom wydaje się, że teraz jest czas na relaks. Tymczasem dla mnie i dla trenerów to okres, w którym będziemy próbowali zrealizować założenia kontraktowe na przyszły sezon i zbudować taką drużynę, o jakiej marzymy - mówi Piotr Dunin-Suligostowski, wiceprezes TS Wisła Kraków i generalny menadżer Wisły Can-Pack Kraków.
Damian Juszczyk: Sezon za nami. Mistrzostwo Polski, najlepsza „ósemka” w Eurolidze. Czy można było chcieć czegoś więcej?
Piotr Dunin-Suligostowski: - Wprawdzie ością gardle stoi nam jeszcze półfinał Pucharu Polski, natomiast udało nam się zrealizować to, o co walczyliśmy trzy lata z rzędu, czyli odzyskać mistrzostwo Polski. Tym samym osiągnięty został główny cel, stawiany przed drużyną na ten sezon, a do tego zostało to okraszone kolejnym sukcesem - gdyż w mojej ocenie awans do „ósemki” w Eurolidze należy uznawać za sukces. Tym bardziej, że odpadliśmy nie z byle kim, bo ze zwycięzcą rozgrywek, czyli z zespołem Halconu Avenida Salamanka.
Może gdyby nie to, dałoby się osiągnąć jeszcze więcej..? Same mistrzynie Euroligi były chyba poza zasięgiem którejkolwiek z drużyn...
- Były bezkonkurencyjne. Być może, gdyby nie niektóre niespodziewane wyniki, które spowodowały takie rozstawienie i inny przeciwnik w walce o Final Four, gdyby nie pasmo kontuzji, które wtedy akurat dotknęło naszą drużynę... - ale to jest "gdybanie". Mogło być oczywiście lepiej i wiem, że wielu kibiców oczekiwało powtórzenia ubiegłorocznego sukcesu - wejścia do Final Four Euroligi, jednak patrząc „na chłodno”, należy docenić tę ósemkę. To też jest szalenie wartościowy wynik.
Nie było wiele czasu na świętowanie sukcesów - praca w klubie przed nowym sezonem już teraz ruszyła pełną parą.
- Tak. To taki okres, w którym wielu osobom wydaje się, że jest chwila na relaks, na odpoczynek. Tymczasem dla mnie i dla trenerów, to okres, w którym będziemy próbowali zrealizować założenia kontraktowe na kolejny sezon, by zbudować taką drużynę, jaką sobie rozpisywaliśmy już od dłuższego czasu i jaka nam się marzy w przyszłym sezonie.
Czy pierwsze podpisy są już blisko?
- Cały czas coś się dzieje. Jedne z podpisów może są rzeczywiście całkiem blisko, inne wydają się dość odległe, ale nie jest to nic zaskakującego - to ten sam scenariusz, który powtarza się co roku. Przy sukcesach zawsze jest wiele zawodniczek chętnych do gry w zespole, jednak bardzo rosną apetyty dotyczące wysokości kontraktów, a przecież wszyscy poruszamy się w realnym świecie ograniczeń finansowych i konkretnego budżetu. Cała sztuka polega na tym, żeby na miarę tego budżetu, jakim dysponujemy - bardzo wysokiego, jak na polskie warunki - zbudować optymalny skład. Optymalny - zarówno jeżeli chodzi o umiejętności zawodniczek, jak i o kompozycję drużyny. Ważne jest też dostosowanie poszczególnych zawodniczek w sferze mentalnej. Naszym założeniem jest utrzymanie trzonu zespołu i ewentualnie dokonanie paru retuszy. Właśnie to zadanie spędza mi teraz sen z powiek.
--------------------------------------
Piotr Dunin-Suligostowski: Marzenia o podium Euroligi... - cz. II 28 kwietnia - Jako klub robimy wszystko, by najważniejsze decyzje dotyczące składu zapadły nawet w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Marzylibyśmy o tym, by - poza walką o mistrzostwo Polski i Puchar Polski - stanąć wreszcie na podium Euroligi - mówi Piotr Dunin-Suligostowski, wiceprezes TS Wisła Kraków i generalny menadżer Wisły Can-Pack Kraków.
Damian Juszczyk: Kibice, którzy wrócą przed nowym sezonem, nie zobaczą na parkiecie zupełnie nowej drużyny - innej niż ta, którą oglądali w ostatnich rozgrywkach?
Piotr Dunin-Suligostowski: - Mam nadzieję, że tak się nie stanie i uda nam się zrealizować podpisanie kontraktów z tymi wszystkimi zawodniczkami, które - jak uznaliśmy - powinny pozostać w składzie Wisły Can-Pack. Choć nie można wykluczyć, że pojawią się atrakcyjne oferty, którym nie będziemy w stanie sprostać i że wymusi to na nas większe zmiany w składzie niż planujemy. Jako klub robimy wszystko, by w możliwie jak najkrótszym czasie zapadły przynajmniej te podstawowe decyzje. Myślę, że to kwestia najbliższych dwóch tygodni.
Apetyty rosną. Trudno sobie wyobrazić - po tych dwóch latach w czołówce w Europie i po zdobyciu mistrzostwa Polski - by cele były mniej ambitne.
- Z pewnością jest to walka o utrzymanie mistrzostwa i rywalizacja o to, by z jak najlepszej strony pokazać się w Eurolidze. Euroliga jest wielką niewiadomą, gdyż będzie rozgrywana w nowej formule, a więc po pierwsze będzie dużo większa liczba meczów grupowych, a później praktycznie jeden rzut fazy play-off i już wejście do Final Eight, które zastępuje dotychczasowe Final Four. Na dzisiaj, mimo ogłoszenia takiej formuły, jestem dość ostrożny, bo zadaję sobie pytanie, który klub w Europie będzie w stanie udźwignąć ciężar finansowy zorganizowania tygodniowej imprezy z udziałem ośmiu drużyn. Jest to niesamowite wyzwanie i nie wiem, czy takie pieniądze w budżetach potencjalnych organizatorów się znajdą. Jeżeli to się uda, będzie to zupełnie innego rodzaju wydarzenie sportowe, a jednocześnie duży wysiłek dla tych wszystkich klubów, które ewentualnie awansują do Final Eight. To znacznie więcej spotkań, a co za tym idzie - większe koszty.
Mimo wszystko, Wisła pewnie nie miałaby nic przeciwko temu, żeby znaleźć się w tym gronie...
- Tak, wejście do „ósemki” to już skopiowany cel z ostatniego sezonu. Do tego mistrzostwo Polski i tym razem już może bez niespodzianek w Pucharze Polski. W Europie podejmiemy walkę o zajęcie jak najwyższej pozycji. Chcielibyśmy stanąć wreszcie na podium Euroligi, ale to takie trochę poświąteczne marzenia...
Rozmawiał Damian Juszczyk