Agnieszka Bibrzycka trenuje w AZS-ie RzeszówDodano: 28 grudnia 2011, 21:30 Autor: Tomasz RyznerW rzeszowskim AZS-ie OPTeam Res-Drob trenuje Agnieszka Bibrzycka, jedna z najlepszych koszykarek Europy.
"Biba” w minionym roku w kosza praktycznie nie grała. W styczniu niespodziewanie rozwiązała kontrakt z rosyjskim Jekaterynburgiem. Powodem przerwy w karierze okazała się ciąża.
– Planowana nie była, ale ucieszyła mnie - mówi reprezentantka kraju, której uciekły tegoroczne Mistrzostwa Europy rozgrywane w Polsce. - Dla kobiety sportowca nie ma dobrego momentu na ciążę. Nie zagrałam w mistrzostwach, ale nie chciałam czekać z dzieckiem do zakończenia gry w kosza. Trzy miesiące temu na świat przyszła Małgorzata. Jest kochanym, spokojnym dzieckiem i daje nam mnóstwo radości – dodaje pani Agnieszka, która ma prawo oczekiwać, że z córki też może być koszykarka (w chwili narodzin mierzyła 60 cm).
Agnieszka nie trenowałaby w Rzeszowie, gdyby w naszej ekipie nie grała jej siostra Magda.
– Miało to znaczenie. Także to, że dobrze znam trenera Downara- Zapolskiego, a także sporo dziewczyn z AZS-u – mówi starsza "Biba”.
AZS przyjąłby koszykarkę z otwartymi rękoma, ale transferowego hitu nie będzie. Oczywistym jest, że naszego klubu nie stać na zawodniczkę tego formatu (spekulowano, że w poprzednim sezonie podpisała w Rosji kontrakt wart ok. miliona dolarów). Poza tym Agnieszka jest w kwiecie wieku i może jeszcze stawiać sobie wyzwania najwyższe z możliwych.
– Jestem dogadana z pewnym klubem. Nie chcę mówić, czy chodzi o Polskę czy zagranicę – zaznacza, choć nikt się nie zdziwi, jeśli wybierze Wisłę Kraków. W końcu mieszka pod Wawelem, a z małym dzieckiem ciężko wojażować po świecie.
Agnieszka pobędzie w Rzeszowie do końca tygodnia.
– Ruszałam się przez ostatni miesiąc, ale dopiero w Rzeszowie zaliczyłam pierwsze treningi. Kondycyjnie jest nawet nieźle, wróciłam już do swojej wagi, jednak odbudowa szybkości, dynamiki potrwa – podkreśla.
Gwiazda naszej koszykówki oczywiście kibicuje siostrze, a tym samym trzyma kciuki za AZS.
– Wiem, że klub myśli o awansie, trener poukładał grę, ale na kontuzje nie ma mocnych. Powiem tak, poczekajmy na 7 stycznia, gdy do Rzeszowa przyjedzie drużyna z Pabianic. Dziewczyny z AZS-u czekają na ten mecz. Jeśli wygrają, wszystko będzie możliwe – dodała na koniec pani Agnieszka.
źródło: Gazeta Codzienna Nowiny___________________________________________________
No to Biba już trenuje, ale dalej nie wiadomo, gdzie zagra. Po ostatniej wypowiedzi Dunina mniej wierzę w to, że będzie to Wisła, a bardziej jakiś zagraniczny klub - tylko ciekawe jaki? Ewentualnie może jeszcze przygarnąć ją Lotos (w końcu pojawiła się tam w ostatnich miesiącach pewna firma, która może pokryć kontrakt) albo CCC.
