Encyklopedia pisze:Mówiąc bardziej szczegółowo: faktycznie, monitoring nie obejmuje swoim zasięgiem jak się okazuje samego ataku. Wisła o tym wie, dlatego wciąż się zgrywa, wierząc, że nic im nie grozi. Niestety, w swoich kłamstwach Wisła zapuściła się o krok za daleko. Gdyby postanowiła jedynie okłamać całą sportową Polskę mówiąc jedynie, że Dunin nikogo nie uderzył to chyba rzeczywiście, sprawa zostałaby umorzona. A że zachciało się w dodatku zgrywać ofiarę- rzekome napastowanie Dunina przez kibiców po wyjściu z sali, przepychanie się z nim, atakowanie go i Wisły słownie, blokowanie mu i innym Wiślakom przejdzie do sali konferencyjnej- to wszystko jest akurat na taśmach i wszystko jest wyssane z palca. Dunin szedł na konferencyjną już dobre kilka minut po ostatniej syrenie, więc i kibice zdążyli opuścić budynek. Aż do wejścia do sali monitoring śledził poczynania menedżera i okazało się, że wszystkie jego słowa, KTÓRE MOŻNA ZWERYFIKOWAĆ, okazały się kłamstwem. Nie można ostatecznie stwierdzić, czy była napaść na kibica, bo tam akurat (niestety) kamery sprawnie nie funkcjonowały. Fajnie, że ktoś się już powołał tutaj na przepisy prawne, bo ponownie je przywołam, mimo że w tej dziedzinie nie jestem ekspertem. Ale jeśli podejrzany, świadek etc. kłamie choćby w części zeznań, ogólnie jest już uważany za podmiot niewiarygodny. Do tego doszły zeznania pokrzywdzonego i PLKK podjęła decyzję, jaką podjęła. Należy dodać, że jedyną słuszną. Naprawdę, Wisła mogłaby już sobie darować. Chyba, że w klubie naprawdę nie wiedzą, jaka jest prawda, a Dunin snuje bajkę za bajką. W końcu w jego towarzystwie z tego co pamiętam, w momencie incydentu, był jeden, ewentualnie dwóch Wiślaków. Może się zgadali, ratując skórę. Bo w tak perfidne kłamstwa całego klubu nie chce mi się wierzyć.
W zasadzie to już nie ma co komentować Twoich wypocin, zwłaszcza że cały czas się powtarzasz, ale ostatni raz spróbuję. To jest postępowanie dyscyplinarne w organizacji sportowej, więc postępowanie karne nie obowiązuje tu wprost, ale jakieś zasady czy zwyczaje stamtąd jak najbardziej powinny. Skoro więc tak, to domniemanie niewinności, o którym wcześniej wspomniałem, jest jedną z takich kluczowych zasad. Oznacza to, że wina musi być udowodniona, inaczej uważa się człowieka za niewinnego. Jeśli do udowodnienia winy brakuje najważniejszego dowodu, a sprawa nie jest znana w jakikolwiek sformalizowany sposób policji (przynajmniej nie było o tym żadnych informacji), to o czym rozmawiamy?! Z zeszłotygodniowego komunikatu wynikało, że poszkodowana nie jest jedna osoba, ale Dunin naruszył nietykalność cielesną kilku osób. Skala zarzutu zatem się rozrosła, a ofiary jakoś nie zadbały o wykazanie szkody, co jeszcze bardziej dziwi. Nie wiem, czy Dunin dopuścił się takiego zachowania, czy też nie, ale jak każdy ma prawo w tej sytuacji do obrony. Po zapoznaniu się z materiałem prawnik racjonalnie wskazał poważne uchybienia w przyjętych w "wyroku" PLKK ustaleniach, więc decyzja o złożeniu odwołania jest jak najbardziej na miejscu. Może na przyszłość w takich sprawach PLKK powinna zakazać możliwości odwołania, o zapoznaniu się z dowodami nie mówiąc, bo zwroty w stylu "uwierzcie proszę, tak było", "obwiniony na pewno kłamie i jeszcze bardziej się pogrąża" powinny w zupełności wystarczyć i uchronić przed takimi fanaberiami ze strony osób o niskiej kondycji moralnej...

A może ktoś inny się zgadał i chodzi tu o coś innego...

Teorii spiskowych w naszym kraju można snuć w nieskończoność.