papageno pisze:nigdy nie napisałem, że większość to juniorki itd. fakt, wspomniałem, że stanowią dużą grupę kibiców
Nie nigdzie, tylko 2 posty wyżej:
papageno pisze:na hali głównie os?oby które i tak nie płacą za bilety; juniorki, kadetki, młodziczki, była zawodniczki, prasa itp
no chyba że nie rozumiesz znaczenia słowa "głównie"
papageno pisze: a tu taki quiz dla kibiców; kiedy i dlaczego pojawiło się obmacywanie kibiców wchodzących na hale przez "ochronę"?
Nie wiem kiedy wprowadzono "obmacywanie" ale jeśli wiążesz to z napięta atmosferą na trybunach to zapewne jeszcze przed 1 wojną światową. Bo już wtedy dochodziło nawet do starć kibiców :)
Pytasz co będzie jak się trafi siedem lat chudych? Przecież to wiadomo. Mieliśmy okresy gry na niższym poziomie i to nie tak dawno. Frekwencja jeszcze trochę spadnie, ale jeśli potem znów pójdziemy w górę to z powrotem wzrośnie do poziomu większego niż obecnie. Bo jednym z głównych powodów tego że frekwencja na trybunach jest marna jest takie osowienie się z sukcesami. Zawsze pod tym względem jest lepiej gdy zespół rośnie w siłę, gdy krok po kroku poprawia swoją pozycje i wspina się na szczyt. Stagnacja, nawet na wysokim poziomie nie buduje atmosfery. Ale u nas i tak jest lepiej niż w Pradze czy Stambule :)
Druga sprawa to brak w tym momencie takiego rywala jak był Lotos. Zespołu który sam w sobie mobilizowałby ludzi do rywalizacji. Ani Polkowice, ani Artego na wyobraźnie kibiców nie działają. Nie mają dłuższej historii, nie mają większych sukcesów. Gdynia - w momencie naszych finałów - wielokrotnym mistrzem Polski, mającym tez sukcesy w Eurolidze. Miała wyrobioną markę. Zdetronizowanie takiego przeciwnika to było coś. Tak samo jak w piłce mecze z Legia czy Lechem wzbudzały i wzbudzają większe zainteresowanie niż rywalizacja z Groclinem nawet wówczas gdy ta drużyna była naszym głównym rywalem do tytułu MP.
Trzecia kwestia to prestiż samej dyscypliny. Sport kobiecy zawsze ma dużo mniejsza publikę niż męski, jest też mniej rozreklamowany. Mniej jest transmisji telewizyjnych, mniej informacji o dyscyplinie, nie ma promocji gwiazd. Przecież w naszej lidze na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat grało więcej zawodniczek z absolutnego światowego topu (Penicheiro, Smith, Holdsclaw, Catchings, Charles, Ogwumike) niż w lidze piłkarzy ręcznych czy nawet siatkarzy - ale ile osób "z ulicy" o tym wie, nawet jeśli w miarę interesują się sportem? I tego się nie przeskoczy. Koszykówka kobiet - podobnie jak siatkówka czy piłka ręczna - może się głownie rozwijać i liczyć na w miarę przyzwoitą frekwencje albo w miastach gdzie nie ma konkurencji ze strony bardziej medialnych dyscyplin (Bourges, Salamanka, u nas długo Pabianice, Bielsko w siatkówce kobiet, Piotrków czy Elbląg w ręcznej), albo w klubach wielosekcyjnych takich jak Wisła. Ale w tym drugim przypadku zawsze jest tą sekcją poboczną na której frekwencja faluje bardzo mocno w zależności od rangi meczu, przeciwnika (to bardzo istotne) a także sytuacji innych sekcji. U nas najlepszy okres jeśli chodzi o ilość osób na trybunach zbiegł się w czasie z przebudową stadionu i grą piłkarzy w Sosnowcu i na Suchych Stawach. Zawsze tez więcej osób przychodziło na mecze w okresie przerwy w rozgrywkach ligowych kopaczy, która jednak ostatnio została mocno skrócona (praktycznie z 3 miesięcy do jednego).
A atmosfera w środę u nas bardzo dobra, taka jak powinna być na takich meczach, trybuny żyły tym co się działo na parkiecie. Trochę tylko za mało gwizdów w końcówce w sytuacji gdy Artego się do nas zbliżało i przeprowadzało swoje akcje :)
PS> Jeśli jesteś tak wrażliwy na przekleństwa, to powinieneś napisać skargę na Hernandeza bo na 1 meczu bardzo nieparlamentarnie po hiszpańsku zwrócił się do sędziego. Ja tego co prawda nie słyszałem, ale wychwyciły to czułe uszy redaktora lokalnego wydania najbardziej oświeconej i cywilizowanej gazety w naszym kraju :)
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...