Greebo pisze:Jesteś pewien ze w tej formie, i że nie na najbliższy sezon?
Od nastu lat kombinujemy na rożne sposoby. Były smsy w ekstraklasie (w innych grach zespołowych w Polsce sms-y grały chyba tylko co najwyżej na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej. Wyjątkiem hokej - ale tam tez równia pochyła), były przepisy o polkach na parkiecie, był dziwny Siedlecki twór Mołłowa (początkowo tez niemal same młode Polki). A poziom naszego damskiego kosza jak leciał tak leci.
W tym co piszesz jedyne co mi sie podoba to ten zagraniczny trener (choć tez zachodzi pytanie z jakiej półki), bo jak dla mnie to co najbardziej u nas lezy to właśnie poziom trenerów, zwłaszcza tych szkolących młode adeptki. Nie wierzę ze z tej liczby dziewczynek które trenują w grupach juniorskich w Krakowie, Gdyni, Gorzowie, Poznaniu a pewnie i w innych miastach nie da się co rok wytrenować kilku zawodniczek które bez wstydu można by pokazać w Europie. Ale zamiast tworzyć nowy zespół wolałbym zeby PZKosz w warunkach licencyjnych nakazał zatrudnianie dobrze opłacanych trenerów w grupach młodzieżowych (bo za darmo to obecnie nic nie ma) częściowo naszych, częściowo zagranicznych, a dodatkowo Polskich wysyłał na staże i szkolenia czy to do Francji czy to do Hiszpanii.
Inaczej mówić - uważam ze naprawianie naszego damskiego kosza należy zacząć od podstaw tzn od szkolenia trenerów a następnie juz przez nich jak największej ilości zawodniczek. Te wszystkie wcześniej wspomniane przeze mnie pomysły to tylko pospieszne łatanie dziur w jezdni.
To, że w Pabianicach czy Ostrowie Wlkp coś tam chcą tworzyć to mniej więcej wiem. Ja myślę o bardziej dopracowanym projekcie, na wiele lat. I jak już pisałem bez udziału PZKOsz, a konkretnie kilku osób, które najbardziej interesują "piniądze"...
I bez żadnych Skrzeczy itp (po wydarzeniach wiele lat temu po meczu SMS w hali AWF w Warszawie (tzw "Lasek Bielański") i wcześniejszym zachowaniu pseudo komisarza meczu Pana Łabędzia (tak tak, tego co jest i komentatorem kk w TV)...tej osobie nie podaję ręki i nigdy już nie podam - on wie za co)...
A główny trener z zagranicy, bo z Polski nikt nie jest wg mnie w stanie podjąć się konkretnej pracy z młodzieżą...na poziomie europejskim. Pomocnicy z Polski do ew selekcji - bo znają polski "narybek".
Niestety, właśnie ze względu na brak kasy w młodzieżowym sporcie, żaden zagraniczny trener/ka nie chce pracować z polską młodzieżą, a PZKOSZ nie zależy na wprowadzeniu takich wymogów :(
Przez kilka lat dane mi było mocno interesować się młodzieżową kk w Polsce i powiem tylko jedno - marnowanie talentów na potęgę, brak często warunków do szkolenia i sporo osób, które nie kumały na czym polega trenowanie dziewczynek, zwłaszcza tych poniżej 14-15 lat ("dopingowanie ich" do lepszej gry w postaci wyzwisk i głupich uwag na poziomie - dania "plaskacza" takim "trenerom w twarz". Ja się powstrzymywałem ale widziałem jak blisko takiego "plaskacza" byli często rodzice, a nawet wujkowie, dziadkowie zawodniczek...