ŁKS Siemens : Lotos 56:74
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Nie prawdą jest że pozdrawiałem Matiego z Chełmna. Po meczu widziałem Simona nadającego coś przez telefon i pomyslałem że przekazuje wynik do kogoś na forum. (czasem lubie sobie tak usiąść i pomysleć) Podkreślam raz jeszcze że nikogo konkretnie z ksywy nie pozdrawiałem, poprostu powiedziałem aby Simon pozdrowił wszystkich na forum. Koniec.
KIBIC pisze:(...)Bohaterką spotkania była z pewnością 19-letnia Magdalena Leciejewska. Wychowanka SMS Warszawa broni barw Lotosu Gdynia (...)
www.lotosgdynia.pl
No cóż... GŁUPOTA ludzka nie zna granic, jak głosi pewne powiedzenie. Gratuluję tejże autorowi tego debilizmu
BRAWO LECIA!!!
Ania i Alex... Na zawsze w naszych sercach!!! [']
Lisu pisze:Nie prawdą jest że pozdrawiałem Matiego z Chełmna. Po meczu widziałem Simona nadającego coś przez telefon i pomyslałem że przekazuje wynik do kogoś na forum. (czasem lubie sobie tak usiąść i pomysleć) Podkreślam raz jeszcze że nikogo konkretnie z ksywy nie pozdrawiałem, poprostu powiedziałem aby Simon pozdrowił wszystkich na forum. Koniec.
no to "mi się przesłyszało" albo chłopaki mi coś źle podpowiedzieli co mówiłeś (bo nie dosłyszałem, zajęty telerozmową)... W takim razię, proszę Szymona aby wycofał Twoje pozdrowiania via "ja" per Matii... - nie wycofując jednakże pozdrowień dla "wszystkich z kkforum"
(...)Bohaterką spotkania była z pewnością 19-letnia Magdalena Leciejewska. Wychowanka SMS Warszawa broni barw Lotosu Gdynia (...)
www.lotosgdynia.pl
są przecież zwolennicy teorii, że białe jednak tak naprawdę, to jest czarne...
Seba pisze:KIBIC pisze:(...)Bohaterką spotkania była z pewnością 19-letnia Magdalena Leciejewska. Wychowanka SMS Warszawa broni barw Lotosu Gdynia (...)
No cóż... GŁUPOTA ludzka nie zna granic, jak głosi pewne powiedzenie. Gratuluję tejże autorowi tego debilizmu
BRAWO LECIA!!!
Szczegół
Ważne teraz jest to , że gra w Lotosie
majoneez pisze:ale jaja![]()
![]()
spoko Seba nie przejmuj sie kretynami
![]()
Licz się ze słowami
http://www.lechiarugby.pl !!
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
-
Gość
Do Seby - obiektywnego znawcy
Masz w 100% rację, że Lecia nie jest wychownką SMSu, tylko absolwentką SMSu, a wychowanką TS Olimpia Poznań. Ale wielokroć pisząc o np. Mrozińskiej czy Waligórskiej właśnie TY przypisujesz im pochodzenie "Olimpijskie", a tak nie jest, więc wybacz proszę tego babola, temu kto tak napisał, bo sam często nie byłeś lepszy!!!
-
Tutejszy
ŁKS Siemens AGD Łódź - Lotos Gdynia
ŁKS Siemens AGD Łódź - Lotos Gdynia 56 : 74 (17:19, 10:19, 12:14, 17:22)
Kolejnej porażki doznały dziś koszykarki Łódzkiego Klubu Sportowego. Tym razem okazały się gorsze od Mistrza Polski, Lotosu Gdynia, i przegrały 56:74. Mecz symbolicznie rozpoczął rzutem sędziowskim Ireneusz Linkowski, były sędzia międzynarodowy, który dziś oficjalnie zakończył działalność w Polskim Związku Koszykówki, w którym pełnił funkcję sędziego, a następnie komisarza.
ŁKS Siemens AGD Łódź - Lotos Gdynia 56 : 74 (17:19, 10:19, 12:14, 17:22)
ŁKS Siemens AGD: Włodarska 20 (1), Hrickova 14 (1), Dominauskaite 9 (1), Owczarek 7 (1), Kazimierova 2, Czernij 2, Głaszcz 2, Białogór 0
Lotos: Bibrzycka 29 (2), Kobryń 18, Leciejewska 13, Hodges 8 (1), Chomać 4, Pawlak 2, Cikosova 0, Janyga 0, Krizova 0, Gatialova 0
sędziowali: Zieliński i Kamińska
Przebieg meczu w skrócie
Sympatyków kobiecego basketu, którzy zjawili się dziś w hali przy al.Unii na meczu Łódzkiego Klubu Sportowego z Lotosem Gdynia, poziom widowiska zachwycić nie mógł. Od pierwszych minut przwagę posiadały gdynianki, które szybko zdobyły ok.10-punktową przewagę, którą utrzymywały przez ponad 3 kwarty. W ostatniej odsłonie najpierw łodzianki odrobiły starty i doprowadziły do stanu 50:54, by za chwilę zupełnie stanąć i pozwolić gościom zwyciężyć różnicą aż 18 punktów.
ŁKS - lepiej chociaż nadal słabo
W grze ŁKS-u widać wyraźny progres w porównaniu do pojedynku sprzed tygodnia przeciw Meblotapowi, jednak poziom pozostawia nadal wiele do życzenia. Głównym problemem wydaje się być brak pomysłu na grę. Akcje w ataku łodzianek wyglądają tak, jakby zawodniczki spotkały się pierwszy raz na parkiecie i nie miały przećwiczonych żadnych zagrań. Szablon jest bardzo podobny: 20 sekund "klepania" i panika, gdy na zegarze pozostają 3-4 sekundy na oddanie rzutu. Drugim poważnym problemem jest przestrzeliwanie spod samej obręczy. Naliczyliśmy dziś 8 takich "pudeł". Trener Mirosław Trześniewski musi się poważnie zastanowić nad przyczyną tych prostych błędów i je jak najszybciej wyeliminować. Może to być stres, lekkomyślność lub coś innego, ale jeśli ŁKS chce się liczyć w lidze, to podstawą jest uniknięcie takich sytuacji.
W zespole z Łodzi wreszcie obudziła się Katarina Hrickova. Popełniła jeszcze co prawda kilka rażących błędów, jednak zagrała o niebo lepiej niz przed tygodniem i jej występ pozwala mieć sądzić, że nadzieje pokładane w tej koszykarce się spełnią. Gorzej wygląda sytuacja pod koszami, gdzie cały czas bardzo słabo spisują się wysokie zawodniczki, z Eleną Czernij na czele. Największy zawód sprawia jednak Marzena Głaszcz. Gracz, który miał poukładać i prowadzić grę ŁKS-u, jak na razie wprowadza do niej więcej chaosu i niepotrzebnych strat. Nikt chyba nie wątpi, że tę zawodniczkę stać na wiele. Może więc te kilka słów krytyki zmobilizuje ją i w kolejnych meczach zobaczymy "Jarzynę" taką, jaką pamiętają sympatycy koszykówki z poprzednich sezonów.
Lotos - drużyna jednego gracza
Lotos Gdynia to już nie ten sam zespół, który przez 8 lat zdobywał bardzo pewnie kolejne tytuły Mistrzyń Polski. W tym sezonie stanąć na najwyższym stopniu podium będzie ciężko jak nigdy i to głównie dlatego, że jedyną koszykarką na światowym poziomie pozostaje w Gdyni Agnieszka Bibrzycka. Dzieli ona i rządzi na parkiecie, jednak w drużynie ciężko jest z pomocą od koleżanek. Bardzo słabo grają nowe zawodniczki, zwłaszcza zagraniczne, które nie potrafią godnie zastąpić takich koszykarek, jak choćby Dydek, Powell czy Nolan. Gdyby nie "Biba", mógłbym założyć się o duże pieniądze, że tak grający Lotos nie opbroni mistrzowskiego tytułu.
http://www.lkslodz.pl
Kolejnej porażki doznały dziś koszykarki Łódzkiego Klubu Sportowego. Tym razem okazały się gorsze od Mistrza Polski, Lotosu Gdynia, i przegrały 56:74. Mecz symbolicznie rozpoczął rzutem sędziowskim Ireneusz Linkowski, były sędzia międzynarodowy, który dziś oficjalnie zakończył działalność w Polskim Związku Koszykówki, w którym pełnił funkcję sędziego, a następnie komisarza.
ŁKS Siemens AGD Łódź - Lotos Gdynia 56 : 74 (17:19, 10:19, 12:14, 17:22)
ŁKS Siemens AGD: Włodarska 20 (1), Hrickova 14 (1), Dominauskaite 9 (1), Owczarek 7 (1), Kazimierova 2, Czernij 2, Głaszcz 2, Białogór 0
Lotos: Bibrzycka 29 (2), Kobryń 18, Leciejewska 13, Hodges 8 (1), Chomać 4, Pawlak 2, Cikosova 0, Janyga 0, Krizova 0, Gatialova 0
sędziowali: Zieliński i Kamińska
Przebieg meczu w skrócie
Sympatyków kobiecego basketu, którzy zjawili się dziś w hali przy al.Unii na meczu Łódzkiego Klubu Sportowego z Lotosem Gdynia, poziom widowiska zachwycić nie mógł. Od pierwszych minut przwagę posiadały gdynianki, które szybko zdobyły ok.10-punktową przewagę, którą utrzymywały przez ponad 3 kwarty. W ostatniej odsłonie najpierw łodzianki odrobiły starty i doprowadziły do stanu 50:54, by za chwilę zupełnie stanąć i pozwolić gościom zwyciężyć różnicą aż 18 punktów.
ŁKS - lepiej chociaż nadal słabo
W grze ŁKS-u widać wyraźny progres w porównaniu do pojedynku sprzed tygodnia przeciw Meblotapowi, jednak poziom pozostawia nadal wiele do życzenia. Głównym problemem wydaje się być brak pomysłu na grę. Akcje w ataku łodzianek wyglądają tak, jakby zawodniczki spotkały się pierwszy raz na parkiecie i nie miały przećwiczonych żadnych zagrań. Szablon jest bardzo podobny: 20 sekund "klepania" i panika, gdy na zegarze pozostają 3-4 sekundy na oddanie rzutu. Drugim poważnym problemem jest przestrzeliwanie spod samej obręczy. Naliczyliśmy dziś 8 takich "pudeł". Trener Mirosław Trześniewski musi się poważnie zastanowić nad przyczyną tych prostych błędów i je jak najszybciej wyeliminować. Może to być stres, lekkomyślność lub coś innego, ale jeśli ŁKS chce się liczyć w lidze, to podstawą jest uniknięcie takich sytuacji.
W zespole z Łodzi wreszcie obudziła się Katarina Hrickova. Popełniła jeszcze co prawda kilka rażących błędów, jednak zagrała o niebo lepiej niz przed tygodniem i jej występ pozwala mieć sądzić, że nadzieje pokładane w tej koszykarce się spełnią. Gorzej wygląda sytuacja pod koszami, gdzie cały czas bardzo słabo spisują się wysokie zawodniczki, z Eleną Czernij na czele. Największy zawód sprawia jednak Marzena Głaszcz. Gracz, który miał poukładać i prowadzić grę ŁKS-u, jak na razie wprowadza do niej więcej chaosu i niepotrzebnych strat. Nikt chyba nie wątpi, że tę zawodniczkę stać na wiele. Może więc te kilka słów krytyki zmobilizuje ją i w kolejnych meczach zobaczymy "Jarzynę" taką, jaką pamiętają sympatycy koszykówki z poprzednich sezonów.
Lotos - drużyna jednego gracza
Lotos Gdynia to już nie ten sam zespół, który przez 8 lat zdobywał bardzo pewnie kolejne tytuły Mistrzyń Polski. W tym sezonie stanąć na najwyższym stopniu podium będzie ciężko jak nigdy i to głównie dlatego, że jedyną koszykarką na światowym poziomie pozostaje w Gdyni Agnieszka Bibrzycka. Dzieli ona i rządzi na parkiecie, jednak w drużynie ciężko jest z pomocą od koleżanek. Bardzo słabo grają nowe zawodniczki, zwłaszcza zagraniczne, które nie potrafią godnie zastąpić takich koszykarek, jak choćby Dydek, Powell czy Nolan. Gdyby nie "Biba", mógłbym założyć się o duże pieniądze, że tak grający Lotos nie opbroni mistrzowskiego tytułu.
http://www.lkslodz.pl
Re: Do Seby - obiektywnego znawcy
Gość pisze:Masz w 100% rację, że Lecia nie jest wychownką SMSu, tylko absolwentką SMSu, a wychowanką TS Olimpia Poznań. Ale wielokroć pisząc o np. Mrozińskiej czy Waligórskiej właśnie TY przypisujesz im pochodzenie "Olimpijskie", a tak nie jest, więc wybacz proszę tego babola, temu kto tak napisał, bo sam często nie byłeś lepszy!!!
Ania i Alex... Na zawsze w naszych sercach!!! [']
ŁKS Siemens AGD - Lotos Gdynia 56:74
(17:19, 10:19, 12:14, 17:22)
ŁKS: Magdalena Włodarska 18, Katarina Hrickova 14, Birute Dominauskaite 9, Milena Owczarek 9, Elena Czernij 2, Marzena Głaszcz 2, Kamila Kazimierova 2.
Lotos Gdynia: Agnieszka Bibrzycka 29, Ewelina Kobryn 16, Magdalena Leciejewska 13, Doneeka Hodges 8, Aleksandra Chomać 6, Paulina Pawlak 2.
Cudu w łódzkiej hali nie było. Aktualne wciąż Mistrzynie Polski-zawodniczki Lotosu Gdynia pewnie zwyciężyły ŁKS 74-56, prezentując jednak styl daleki od tego, do którego przyzwyczaiły kibiców na ligowych parkietach w kraju i zagranicą. Od dawna już, pomimo iż wynik końcowy może przeczyć tej tezie, mecz ŁKSu i Lotosu nie był tak wyrównany. Po raz pierwszy od lat obu drużyn nie dzieliła przepaść, a łodzianki potrafiły (choć niestety tylko przez część spotkania) nawiązać z gdyniankami równorzędną walkę. Dosć powiedziec ze w drugiej kwarcie na tablicy świetlnej wciąż widniał wynik remisowy 21-21, a po 34 minutach gry ŁKS tracił do rywalek zaledwie 4 pkt (50-54). Lotos posiada jednak bezcenny atut w postaci Agnieszki Bibrzyckiej, która sama przy niewielkim udziale koleżanek poprowadziła dziś Mistrzynie Kraju do zwycięstwa. To właśnie ona w chwili gdy łodzianki niebezpiecznie zbliżyły dystans w połowie czwartej kwarty poderwała swoją drużynę do walki i dwiema trójkami ostudziła koszykarki i kibiców ŁKS. W całym meczu Biba zdobyła 29 pkt, grajac momentami koszykówkę z innej planety, trafiając z dystansu i półdystansu na bardzo wysokim procencie, nokautując tym samym ambitnie walczące gospodynie. Poza Bibrzycką niezłą partię rozgrywała Pawlak umiejętnie radząc sobie z doświadczoną Marzena Głaszcz, która kolejny raz zawiodła, dowodząc wciąż że jest (była) zawodniczką jednej drużyny. Popularna „Jarzynka” miała kłopoty nie tylko z dobrym rozegraniem ale również z wyprowadzaniem piłki z własnej połowy! Na brawa zaś z pewnością zasłużyła skuteczna dziś Magda Włodarska i grająca dynamicznie, coraz lepiej rozumiejąca się z drużyną Katrina Hrickowa. Jednak przy braku mocnego wsparcia ze strony centra – Czernyj wciąż nie prezentuje poziomu o jakim marzyliby łódzcy kibice- nawet one nie były dzis w stanie zapewnić ŁKS zwycięstwa nad nie najsilniejszym w tym sezonie Lotosem.
MG
http://www.lkskosz.liga.pl/news.php?id=849
(17:19, 10:19, 12:14, 17:22)
ŁKS: Magdalena Włodarska 18, Katarina Hrickova 14, Birute Dominauskaite 9, Milena Owczarek 9, Elena Czernij 2, Marzena Głaszcz 2, Kamila Kazimierova 2.
Lotos Gdynia: Agnieszka Bibrzycka 29, Ewelina Kobryn 16, Magdalena Leciejewska 13, Doneeka Hodges 8, Aleksandra Chomać 6, Paulina Pawlak 2.
Cudu w łódzkiej hali nie było. Aktualne wciąż Mistrzynie Polski-zawodniczki Lotosu Gdynia pewnie zwyciężyły ŁKS 74-56, prezentując jednak styl daleki od tego, do którego przyzwyczaiły kibiców na ligowych parkietach w kraju i zagranicą. Od dawna już, pomimo iż wynik końcowy może przeczyć tej tezie, mecz ŁKSu i Lotosu nie był tak wyrównany. Po raz pierwszy od lat obu drużyn nie dzieliła przepaść, a łodzianki potrafiły (choć niestety tylko przez część spotkania) nawiązać z gdyniankami równorzędną walkę. Dosć powiedziec ze w drugiej kwarcie na tablicy świetlnej wciąż widniał wynik remisowy 21-21, a po 34 minutach gry ŁKS tracił do rywalek zaledwie 4 pkt (50-54). Lotos posiada jednak bezcenny atut w postaci Agnieszki Bibrzyckiej, która sama przy niewielkim udziale koleżanek poprowadziła dziś Mistrzynie Kraju do zwycięstwa. To właśnie ona w chwili gdy łodzianki niebezpiecznie zbliżyły dystans w połowie czwartej kwarty poderwała swoją drużynę do walki i dwiema trójkami ostudziła koszykarki i kibiców ŁKS. W całym meczu Biba zdobyła 29 pkt, grajac momentami koszykówkę z innej planety, trafiając z dystansu i półdystansu na bardzo wysokim procencie, nokautując tym samym ambitnie walczące gospodynie. Poza Bibrzycką niezłą partię rozgrywała Pawlak umiejętnie radząc sobie z doświadczoną Marzena Głaszcz, która kolejny raz zawiodła, dowodząc wciąż że jest (była) zawodniczką jednej drużyny. Popularna „Jarzynka” miała kłopoty nie tylko z dobrym rozegraniem ale również z wyprowadzaniem piłki z własnej połowy! Na brawa zaś z pewnością zasłużyła skuteczna dziś Magda Włodarska i grająca dynamicznie, coraz lepiej rozumiejąca się z drużyną Katrina Hrickowa. Jednak przy braku mocnego wsparcia ze strony centra – Czernyj wciąż nie prezentuje poziomu o jakim marzyliby łódzcy kibice- nawet one nie były dzis w stanie zapewnić ŁKS zwycięstwa nad nie najsilniejszym w tym sezonie Lotosem.
MG
http://www.lkskosz.liga.pl/news.php?id=849
- Pamela
- Kadet
- Posty: 1107
- Rejestracja: 28 sierpnia 2004, 21:20
- Lokalizacja: z piekla rodem ;)
- Kontaktowanie:
simon pisze:W ŁKS widać natomiast symptomy scalania się zespołu, nieźle wreszcie Hrickowa, bardzo fajnie Kazimierowa - jeszcze nie grała swojego Czernyj - natomiast Głaszcz... chyba zasoby tremy z całej kariery teraz ma okazje zaprezentować - oby jak najszybciej było to za nią...
Co do scalania..To moze 1 na 10 akcji byla przemyslana i zrobiona zgodnie z planem.Reszta-przypadkowe zagrania.Bezsensowne straty i nie wykanczanie akcji w 24s.Czizes.
Hrickova-dalej twierdze,ze stylem przypomina mi Szopena co niektorym moze sie nie podobac
Kazimierova-to bedzie szczere..jak dla mnie..drewno i pozytku z niej duzego nie bedzie.
Czernij-poza meczem z Wisla,ktory jej wyszedl (az dziwne) to..nic wielkiego nie pokazuje.Troche dziwne jesli pamietac,ze co poniektore jednostki widzialy w niej dobra zawodniczke.Moze sie przelamie i zacznie regularnie rzucac po ok.16pkt.Chociaz..watpie.
Glaszcz-matko..po tak oswiadczonej zawodniczce powinno sie zakladac,ze rzuci co najmniej te 10 pkt w meczu,a poki co po 3 ma lacznie 6! Porazka.
Białogór-poki co..nic nie wnosi do gry zespolu..
Ogolnie..Dla mnie ŁKS gra cholernie slabo i...albo sie wezma za siebie..albo marnie to widze
Antychryst powrócił
lołszyn in loco mołszyn
redehader
B&B
C'MoN PoKeMoN
i ŻóŁwIk
Pimp My Pokemon
lołszyn in loco mołszyn
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 143 gości







