97 derby dla PZU Polfy pokonały ŁKS Siemens AGD 73:55
Poniedziałek, 5 grudnia 2005r.
W meczu o miano najlepszej drużyny koszykarskiej województwa łódzkiego PZU Polfa pokonała w Pabianicach ŁKS Siemens AGD 73:55. Losy meczu rozstrzygnęły się bardzo szybko.
Na pabianickim parkiecie zbyt rzadko ełkaesianki walczyły tak, jak Elena Czernij (z lewej). Obok pabianiczanki: Gabriela Toma i Emilia Lamparska. W głębi Monika Białogór (ŁKS).
Mecz rozpoczął się od nieoczekiwanego prowadzenia ŁKS (0:4 w 1 min po rzutach Włodarskiej i Czernij), ale wszelkie emocje wkrótce się skończyły).
Sygnał do ataku dała Pantelejewa i pabianiczanki błyskawicznie zaczęły powiększać przewagę. Tuż przed końcem pierwszej kwarty Polfa prowadziła już 27:9.
W drugiej kwarcie trwała istna rzeź niewiniątek. Wprawdzie najpierw trafiła Włodarska, ale później ŁKS długo nie potrafił zdobyć punktu. W 15 min rzuciła Kristofova i było już 40:11 dla gospodyń. W 20 min Lamparska wykorzystała wolnego i Polfa prowadziła najwyżej w meczu (53:19).
Po przerwie większosć pabianiczanek stała na parkiecie, myśląc już chyba o kolejnych spotkaniach. Trener Tomasz Herkt próbował je zmobilizować, ale nie dało to żadnego efektu. W końcu na parkiecie pojawiły się nawet juniorki.
Ełkaesianki to wykorzystały i mozolnie odrabiały straty. Udało im się więc wygrać dwie ostatnie kwarty, o co w Pabianicach nigdy nie jest łatwo. Mecz zakończył się po efektownym trafieniu Włodarskiej za trzy punkty (73:55 w 40 min).
Polfa potwierdziła, że w tym sezonie stać ją na wiele, dawno nie miała tak wyrównanego zespołu.
Wydaje się, że zawodniczki zdają sobie sprawę ze sporych oczekiwań i będą w stanie im sprostać. Nie chce nam się wierzyć, że ich aspiracje sięgają jedynie brązowego medalu.
Niepokoi natomiast, że pabianiczanki nie potrafiły wykrzesać z siebie więcej, kiedy losy meczu były już przesądzone.
Dlatego na twarzy ich szkoleniowca nie było uśmiechu. Oby zagościł na niej z medalem na szyi po play off.
Po ŁKS chyba nikt nie oczekiwał wygranej. Ale mieliśmy nadzieję, że łodzianki zmuszą lokalne rywalki do znacznie cięższego wysiłku.
Mogliśmy spodziewać się po nich znacznie więcej sportowej agresji. Cieniem zawodniczki z początku rozgrywek jest Hrickova. W takiej dyspozycji nie powinna ona mieć miejsca w meczowej kadrze.
Co może cieszyć? Ambitna postawa w drugiej połowie meczu. I nie ma przy tym znaczenia, że Polfa grała na pół gwizdka. Łodzianki chciały uniknąć w sobotni wieczór kompromitacji i w pełni im się to udało. Oby dziewczyny trenera Mirosława Trześniewskiego były należycie skoncentrowane w meczach ze słabszymy drużynami.
Działacze Polfy wręczyli kwiaty Marzenie Głaszcz. To nie dziwi, rozgrywająca ŁKS spędziła przecież w Pabianicach kilkanaście lat.
PZU Polfa Pabianice - ŁKS Siemens AGD 73:55 (27:9, 26:12, 7:12, 13:22)
Polfa: Kristofova 18, Pałka 12, Pantelejewa 11, Toma 9, Lamparska 8, Costa i Krupska-Tyszkiewicz po 6, Wlaźlak 3, Hałęza, Kudłak, Szemraj.
ŁKS: Czernij i Dominauskaite po 18, Włodarska 9, Hrickova 4, Kazimierova, Owczarek i Białogór po 2, Głaszcz.
(bart) - Dziennik Łódzki