http://www.lkskosz.liga.pl/news.php?id=906
Kolejny mecz przegrały w tym sezonie zawodniczki ŁKS – tym razem był to pucharowy pojedynek z pabianicką Polfą. Był to jednocześnie ostatni występ w kończącym się roku kalendarzowym – cieszy, że choć przegrany, to jednak taki, który wnosi nieco optymizmu przed czekającą nas batalią o utrzymanie w lidze na początku nowego roku.
Mecz od samego początku przebiegał pod dyktando zawodniczek przyjezdnych, nie mogły one jednak przez długi czas wypracować takiej przewagi – do jakiej w ostatnich pojedynkach pomiędzy naszymi klubami nas przyzwyczaiły. Różnica oscylująca w okolicach 10 do 15 punktów tylko przez moment wynosiła ponad 20, czasem jednak spadała poniżej 10. Dobra gra w ostatniej części meczu naszych zawodniczek spowodowała nawet entuzjazm na trybunach, bowiem całkiem realne było dogonienie rywalek – strata piłki jednak w przedostatniej i ostatniej akcji pogrzebała te nadzieje.
Kolejny dobry mecz w ŁKS rozegrała Elena Czernyi – jaka szkoda, że nie grała tak od początku rozgrywek – mielibyśmy teraz bez wątpienia kilka wygranych na koncie więcej. Potwierdziła, że dwa nieudane mecze w barwach ŁKS to jedynie chwilowa zniżka formy – Katarina Hrickova.
Na grę tej zawodniczki niezmiennie patrzy się z dużą przyjemnością, dobrze że mamy w swoich szeregach choć jednego tak dobrego gracza. „Swoje” w tym meczu zrobiła „Birbe” – słowem „zrobiła co mogła” – a co może, wszyscy wiemy. Przypłaciła mecz kontuzją – miejmy nadzieję, że nie groźną – życzymy zdrowia Birute. Siostry Milena i Magda zagrały tak, jak do tego jesteśmy przyzwyczajeni – czyli bardzo udane akcje przeplatały co najmniej… bardzo nieudanymi. W dalszym ciągu nie może odnaleźć pewności siebie „Świder” – czyli Monika Białogór. Po jednym bardzo udanym meczu wydawało się, że przełom ma już za sobą – niestety tak nie jest. Kamila Kazimierova natomiast miała kilka udanych akcji w ataku, a może zwłaszcza w obronie – jej gra jednak jest zupełnie nie przekonywująca. Na koniec zostawiłem sobie Marzenę Głaszcz – wydaje mi się, że w jej postawie na boisku zaczyna coś „załapywać”, że zaczyna czuć się na parkiecie w roli, w jakiej ją przed sezonem wszyscy widzieliśmy. Niewątpliwie to jeszcze nie jest „to” - co powinna grać, ale mam nadzieję, że „wróci do gry” jeszcze w pierwszym etapie rozgrywek i będzie silnym punktem zespołu. Tak prawdę mówiąc do tej pory (takie mam wrażenie) to tak, jakby jej wcale nie było.
Mecz miał charakter ostrzejszego sparingu, trudno zatem na jego podstawie wyciągać zbyt daleko idące wnioski – trudno także jednak oprzeć się wrażeniu, że przy takiej grze jak wczorajsza w całej rundzie, na ostatnim miejscu w tabeli byłby ktoś inny. Mecz był bez specjalnych obciążeń, tym trudniej również zrozumieć postawę Olgi Pantelejevej. Zawodniczka zdecydowanie w kilku akcjach nie była zainteresowana zyskiem sportowym w grze 1x1 z „Milą”. Sędzia Woźniewski był na tyle zdeterminowany i na tyle silnie chciał wszystkim na sali udowodnić, (po raz kolejny) że nie sędziuję „pod ŁKS” – iż zupełnie nie widział zachowania zawodniczki a tylko to, że „Mila” przy wejściu łokciem w twarz ruszyła nogą, co z „ofensu” uczyniło faul w obronie. Takie interpretowanie raz, drugi, trzeci… doprowadziło do eskalacji „nieporozumień” między zawodniczkami co ełkaesianka przypłaciła opatrywaniem broczącej krwi z rozciętej wargi. Rozumiem twardą walkę, rozumiem nawet brutalne wejścia – ale tak widoczne jak na dłoni (dla wszystkich, także sympatyzujących z rywalem) celowe zagrania wymierzone w zawodnika są całkowicie nie do przyjęcia – a sędzia swym liberalnym sędziowaniem mógł doprowadzić do groźnej kontuzji, lub… wiszących na włosku – a wówczas już nieuniknionych – decyzji dyscyplinarnych poważnie osłabiających któryś z zespołów w tak ważnym dla nich momencie rozgrywek. Przy całym szacunku dla sportowych osiągnięć Pani Olgi – czasem w pięć minut można pokazać jak bardzo „Król jest nagi”. Sędziowie zaś, im mecz jest mniej istotny – tym większą uwagę przywiązywać powinni do wczesnego „studzenia gorących głów”. Bo błędów (ewentualnych) dotyczących gry - nie ma co się czepiać ani wytykać, ale błędy dyscyplinarne są nie do przyjęcia.
ŁKS Siemens AGD Łódź - PZU Polfa Pabianice 59:65
ŁKS: Czernij 14, Włodarska 10, Hrickova 10, Dominauskaite 10 (2), Owczarek 5 (1), Głaszcz 4, Kazimierova 4, Białogór 2
Polfa: Pantelejeva 16 (1), Krystofova 15, Lamparska 11 (1), Pałka 9, Krupska-Tyszkiewicz 5 (1), Toma 4, Wlaźlak 3 (1), Kudłak 2, Hałęza 0, Szemraj 0