Postautor: Wojteg » 06 marca 2006, 08:15
Puchar Polski dla Wisły Kraków
- Pokazałyśmy, że jesteśmy zespołem lepszym od Lotosu - mówi Jelena Skerovic, rozgrywająca Wisły, która wraz z Anną DeForge poprowadziła w niedzielę krakowski zespół do prestiżowego zwycięstwa w finale Pucharu Polski. To prezent na stulecie klubu. Pierwszy i chyba nieostatni?!
Sobotnie półfinały były diametralnie różne. W pierwszym meczu Wisła Kraków po zaciętym boju pokonała Polfę Pabianice 84:81. Losy meczu ważyły się do ostatnich minut, choć przez całe spotkanie prowadziła Wisła. Mimo, że w ekipie z Pabianic nie było czołowej koszykarki Olgi Pantelejewej (przechodzi rehabilitację po kontuzji kolana), pabianiczanki dotrzymywały kroku rywalkom. Kapitalne spotkanie rozegrała w Polfie Beata Krupska-Tyszkiewicz, która zdobyła 21 punktów, mając stuprocentową skuteczność rzutów za 2 pkt (6/6) i 75 procent rzutów za trzy punkty (3/4) oraz siedem asyst. Decydującą rolę odegrały zawodniczki obwodowe, które seryjnie trafiały z dystansu. Lepsze okazały się DeForge i Skerovic z Wisły, które są ostatnio w świetnej formie.
Lotos Gdynia miał dużo łatwiejsze zadanie. I-ligowa Nova Trading VIII LO Toruń od początku nie miała szans. W przeciwieństwie do pierwszego półfinału, w tym meczu wszystko rozstrzygnęło się pod samymi koszami. Gdynianki bezlitośnie wykorzystywały przygniatającą przewagę wzrostu. W pierwszej kwarcie wszystkie punkty dla Lotosu zdobyły środkowa Rankica Sareac i silna skrzydłowa Ewelina Kobryn. Trochę emocji było dopiero w ostatniej minucie spotkania, gdy Lotos walczył o przekroczenie granicy 100 punktów. Kilka sekund przed końcem najważniejsze dla kibiców punkty udało się zdobyć Temece Johnson, która indywidualną akcją ustaliła wynik spotkania.
W niedzielnym finale plan Lotosu był prosty - Skerović była pilnowana na zmianę przez Paulinę Pawlak i Johnson. Przynosiło to efekty, bo rozgrywająca Wisły w pierwszej połowie trafiła zaledwie raz z gry. Podobnie jak DeForge, która wcześniej także była dla Lotosu nie do zatrzymania. Mimo to Lotos początkowo przegrywał, bo mimo dobrych pozycji do rzutu, miał fatalną skuteczność. Diametralna zmiana nastąpiła dopiero w 14. minucie, kiedy z idealnie działającego mechanizmu Wisły wypadło ważne ogniwo, czyli kontuzjowana Iva Perovanović. Gdynianki zaczęły gonić, a wściekła DeForge, po kolejnej nieudanej akcji, kopała w ławkę rezerwowych z wyrazem twarzy seryjnego mordercy.
Lotos grał znakomicie. W 36. minucie prowadził 53:47, ale wtedy coś się zacięło, albo zaskoczyło, w drużynie Wisły, bo liderki krakowianek: Skerovic i DeForge, zaczęły seryjnie trafiać. Te zawodniczki zdobyły w ostatniej kwarcie wszystkie punkty dla Wisły. - Zabrakło nam determinacji, bo od początku wiedziałyśmy, że musimy się skupić właśnie na nich - powiedziała rozgrywająca Lotosu Paulina Pawlak.
Podczas przerwy Skerovic siedziała na ławce rezerwowych z głową między kolanami i wyglądało, że ma już dość koszykówki. Chwilę później wraz z Amerykanka De Forge rozmontowały gdyńską obronę. - To wielki prezent na 100-lecie naszego klubu, mam nadzieję, że nie ostatni - powiedział trener Wisły Elmedin Omanić.
FINAŁ
LOTOS GDYNIA 55
WISŁA KRAKÓW 59
Kwarty: 12:14, 17:14, 16:16, 10:15
Lotos: Bibrzycka 9 (1), Kobryn 7, Kovacevic 8, Johnson 4, Leciejewska 0 oraz Newton 11, Sarenac 14, Pawlak 2.
Wisła: DeForge 17 (1), Skerovic 16 (1), Johnson 6, Perovanovic 6, Trafimava 8 (1) oraz Kress 6 (2), Guneva 0.
Półfinały: Lotos Gdynia - Nova Trading 100:57. Wisła - Polfa Pabianice 84:81 (23:17, 22:21, 15:18, 24:25). Wisła: Skerovic 24, De Forge 21, Perovanovic 13, Johnson 11, Trafimawa 10, Kress 3, Gunewa 2.
Michał Sielski (Gazeta Wyborcza)