Mecz Wisła Kraków (biało-czerwone stroje) - CCC Polkowice
Fot. Paweł Piotrowski / AG
Koszykarki CCC Polkowice są o krok od awansu do finału Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet. W miniony weekend niespodziewanie raz pokonały Wisłę w Krakowie i mają wielkie szanse na wyeliminowanie rywalek, tym bardziej że kolejne dwa spotkania będą rozegrane w Polkowicach.
Polkowiczanki nigdy w historii nie grały w finale ekstraklasy kobiet. Na razie największym sukcesem jest brązowy medal, który rok temu zdobył z zespołem Andrzej Nowakowski. Teraz szkoleniowiec CCC Polkowice znów ma wielką szansę na przejście do historii klubu.
Dariusz Kopeć: Jeszcze przed fazą play-off mówił Pan, że chciałby trafić na Wisłę. A przecież z tym zespołem CCC Polkowice przegrało dwa razy w rundzie zasadniczej.
Andrzej Nowakowski ,trener CCC Polkowice: Chciałem grać z Wisłą, bo dość dobrze miałem rozpracowaną tę drużynę. Oglądałem wiele spotkań tego zespołu na kasetach wideo i wyciągnąłem odpowiednie wnioski. Przygotowałem do meczów drużynę i już widać, że poszło nam nieźle. Bo przecież jeden mecz wygraliśmy, a gdyby w drugim mój zespół przegrał różnicą kilkudziesięciu punktów, to ktoś mógłby powiedzieć, że pierwsze nasze zwycięstwo było przypadkowe. Teraz jednak wiemy, że jesteśmy dla Wisły równorzędnym przeciwnikiem.
Niewiele brakowało, aby było 2:0 dla Pana zespołu.
Byliśmy blisko drugiej wygranej, niemniej i tak ten wynik jest dla nas niezły. Dziewczyny walczyły z ogromnym poświęceniem, zaangażowaniem i trudno mieć do nich zastrzeżenia. Zrobiły świetną robotę.
Drugi mecz nie dość, że zacięty, to toczył się w nerwowej atmosferze. Miał Pan pretensje o zachowanie miejscowych kibiców?
Bo ich zachowanie było skandaliczne. Nie chcę tutaj rozstrzygać spraw sędziowskich i wyrokować, czy arbitrzy prowadzili mecz dobrze. Grają kobiety, a z trybun lecą wyzwiska, wulgaryzmy.
Nerwowo nie wytrzymał też trener Wisły Kraków Elmedin Omanić [zarzucił sędziom, że wzięli łapówkę za mecz - red.].
Ja nawet nie chcę tego komentować. Żałuję i ubolewam, że musiałem tego wysłuchiwać. Trener Wisły po prostu nie wytrzymał nerwowo. Być może nie potrafi poradzić sobie z tą sytuacją, jaka jest w klubie. Jest poddany ogromnej presji, aby na stulecie klubu Wisła zdobyła tytuł mistrza Polski. I być może to go przerasta.
Nie obawia się Pan, że ta nerwowa atmosfera z Krakowa przeniesie się także do Polkowic?
Nie sądzę. W Polkowicach są inni kibice. Publiczność jest bardziej teatralna niż wulgarna. Od dwóch lat tu pracuję i nigdy nie spotkałem się ze skandalicznym zachowaniem fanów. Jestem przekonany, że podobnie będzie i teraz.
Te zawirowania w Wiśle, groźby kar finansowych, które mogą być nałożone na ten zespół, mają zapewne niekorzystny wpływ na atmosferę w krakowskim klubie. Niewykluczone, że zespołu w meczach w Polkowicach nie poprowadzi nawet trener Omamić. To zwiększa Wasze szanse na awans do finału.
Ja tak tego nie postrzegam. Powiem szczerze, że wolałbym, aby nie nałożono dyskwalifikacji na Omamicia. Niech prowadzi zespół, niech rywalizacja będzie do końca fair i wszystko rozstrzygnie się na parkiecie.
Czy zespół CCC Polkowice jest teraz faworytem do walki o finał?
Nie. Szanse na awans mamy wciąż takie same jak Wisła.
dk (Gazeta Wyborcza)






