
co prawda lidera (jeszcze) nie mamy - ale go właśnie "powieźliśmy" i to u siebie - a w następnej kolejce... kto wie...
..........................................................................................
http://sport.onet.pl/0,1248675,1411092,wiadomosc.html
Orange Ekstraklasa: Rewelacyjny beniaminek ograł lidera!
W jedynym piątkowym meczu 9. kolejki Orange Ekstraklasy lider tabeli, GKS Bełchatów, przegrał z rewelacyjnie spisującym się w tym sezonie beniaminkiem, Łódzkim Klubem Sportowym 1:2 (1:2).
Spotkanie toczone było w szybkim tempie. Obie drużyny nie zamierzały zadowolić się remisem i stwarzały groźne okazje pod bramką rywala.
Pierwszy kwadrans należał do gospodarzy, którzy mogli i powinni po 15 minutach prowadził co najmniej 2:0. Tak się jednak nie stało, gdyż w 4. minucie pojedynek sam na sam z Bogusławem Wyparło przegrał Radosław Matusiak, zaś dziesięć minut później po uderzeniu Tomasza Wróbla z sześciu metrów piłka o centymetry minęła słupek łódzkiej bramki.
Gol dla lidera zdawał się być kwestią czasu. I rzeczywiście - piłka znalazła się w siatce w 27. minucie. Po zagraniu Matusiaka, Sebastiana Przybyszewskiego uprzedził Piotr Klepczarek i z pięciu metrów przerzucił sprytnie piłkę nad bramkarzem ŁKS.
Goście odpowiedzieli już w kolejnej akcji. Po centrze z rzutu wolnego Tomasza Hajty, piłkę głową zgrał Ensar Arifovic, a największym sprytem pod bramką Łukasza Sapeli wykazał się Dariusz Kłus, który uprzedził Jacka Popka i z bliska głową pokonał zaskoczonego takim obrotem sprawy golkipera z Bełchatowa.
W doliczonym czasie gry pierwszej połowy gola "do szatni" zdobył Grzegorz Kmiecik. Napastnik ŁKS, syn byłego gwiazdora Wisły Kraków, Kazimierza, dostrał świetne podanie od Arifovica i z 18 metrów precyzyjnie uderzył w "długi" róg.
Tuż po zmianie stron ŁKS powinien zdobyć trzecią bramkę. W 48. minucie po znakomitym podaniu Kmiecika w sytuacji sam na sam z Sapelą znalazł się Łukasz Madej. Pomocnik gości mógł zapytać bramkarza rywali, w który róg strzelić i spokojnie skierować tam futbolówkę, ale sytuacji nie wykorzystał - uderzył lekko i w zasięgu ręki Sapeli, który zdołał sparować piłkę na rzut rożny.
Gospodarze szans na wyrównanie mieli jak na lekarstwo. W 67. minucie jedną z nich zmarnował Łukasz Garguła, który z rzutu wolnego bitego z 17 metrów trafił w mur.
Mimo naporu w końcówce (m.in. Matusiak w sytuacji sam na sam z bramkarzem ŁKS strzelił ponad poprzeczką), gospodarzom nie udało się zdobyć drugiego gola. W Bełchatowie lider przegrał z wyśmienicie spisującym się w tym sezonie beniaminkiem. ŁKS dzięki wygranej awansował na trzecie miejsce w tabeli. Z Wisłą przegrywa jedynie gorszym stosunkiem goli, zaś do GKS Bełchatów traci zaledwie jeden punkt.
GKS Bełchatów - ŁKS Łódź 1:2 (1:2)
Bramki: Klepczarek (27 min.) - Kłus (28 min.), Kmiecik (45 min.)
Sędziował: Grzegorz Gilewski (Radom).
Żółte kartki: Truszkowski, Garguła - Przybyszewski, Hajto, Kłus, Madej, Kęska.
Bełchatow: Sapela - Fonfara, Popek, Pietrasiak, Grodzicki - Wróbel, Strąk (81 min. - Boguski), Garguła, Kuranty (46 min. - Truszkowski), Klepczarek (71 min. Hinc) - Matusiak.
ŁKS: Wyparło - Przybyszewski, Hajto, Leszczyński, Mysona - Madej (90 min. - Ceric), Kłus, Kowalski, Kolendowicz (86 min.- Magiera) - Arifovic, Kmiecik (73 min. - Kęska).